Zatrute źródło MASONERIA Praca zbiorowa pod redakcją ks. Tadeusza Kiersztyna

poster261

Kraków 2010
© ks. Tadeusz Kiersztyn, 2010
Wydanie drugie, poprawione.
Non profit.
Wydawca: ks. Tadeusz Kiersztyn – udziela prawa do
niekomercyjnego rozpowszechniania niniejszego
opracowania.
Geneza masonerii
Często słyszymy lekceważące wypowiedzi na temat
masonerii jako organizacji przeważnie starszych panów
bawiących się staromodnymi rekwizytami, ale za to
chętnych do pomocy ludziom potrzebującym, i
propagujących humanizm, powszechne braterstwo i
prawa człowieka. Ten mocno sielankowy obraz
wykreowany przez samych masonów skrywa ponurą
rzeczywistość, którą im bardziej się poznaje, tym bardziej
ona przeraża. W Apokalipsie św. Jana, będącej ostatnią
księgą Pisma Świętego, a zawierającej opis walki ludzi
wierzących
z mocami ciemności aż do ostatniej i ostatecznej bitwy,
znajduje się następujący obraz masonerii:
I ujrzałem Niewiastę siedzącą na Bestii szkarłatnej,
pełnej imion bluźnierczych, mającej siedem głów i
dziesięć rogów. A Niewiasta była odziana w purpurę i
szkarłat, cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły, miała
w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów
swego nierządu.
A na jej czole wypisane imię — tajemnica: ,, Wielki
Babilon. Macierz nierządnic
i obrzydliwości ziemi”. I ujrzałem Niewiastę pijaną krwią
świętych i krwią świadków Jezusa,
a widząc ją, zdumiałem się wielce (Ap 17,3-6).
Masoneria jest ukazana pod postacią nierządnicy, gdyż
zrodziła się i działała przez pierwszych kilkaset lat w
krajach chrześcijańskich, a zdradę Boga dokonaną przez
ochrzczonych ludzi, którzy sprzymierzyli się z
Lucyferem, zwanym też Szatanem, Pismo Święte określa
zawsze mianem prostytucji. Właśnie pod wizerunkiem
bestii ukazany jest Lucyfer (Szatan), który niesie
nierządnicę, dając jej siłę i kierując jej poczynaniami.
O co w tym wszystkim chodzi?
Wiemy, że Jezus zmartwychwstał i wstąpił do nieba,
gdzie żyje i króluje z Bogiem Ojcem
i Duchem Świętym. Jednakże naszego świata nie porzucił.
Na świecie pozostawił Kościół, który założył, by razem z
Nim, Jego mocą i łaską wyzwalał ludzi spod panowania
złego ducha.Kościół, ta potężna organizacja Jezusa Króla,
rozprzestrzeniła Jego panowanie aż po krańce ziemi. W
tej sytuacji zły duch, samozwańczy król nad światem i
ludzkością, stanął do desperackiej i okrutnej walki z
Jezusem i z Jego Kościołem. Wykreował na wzór
Kościoła własną, potężną organizację będącą
antykościołem. Masoneria jako organizacja jest obok
innych demonicznych organizacji nazywana antykościo-
łem dlatego, że jest jakby kalką Kościoła Jezusa, z tym, że
wszystko w tym antykościele jest uczynione w imię
Szatana na opak, na wspak, na bluźnierczą odwrotność. W
miejsce kultu Boga jest w nim kult Lucyfera, w miejsce
Najświętszej Ofiary czarna msza, w miejsce łaski i
charyzmatów magia, w miejsce świętości grzech, w
miejsce Prawdy Objawionej uwodzące kłamstwa itd. W
antykościele masoneria zajmuje miejsce
uprzywilejowane, tak jak zakony w Kościele katolickim, i
dlatego sama nazywa się „zakonem”, a masonów
„braćmi”.
Szatan, będąc stworzeniem, zmuszony był żmudnie
budować swój antykościoł na przestrzeni wielu wieków,
wykorzystując do tego celu ludzi zbuntowanych przeciw
Jezusowi i objawionej Jego nauce. Ponieważ antykościoł
powstawał w krajach chrześcijańskich, w których
przynajmniej teoretycznie władza duchowa i świecka
strzegła porządku publicznego, by był zgodny z wiarą
katolicką, dlatego musiał on od samego początku działać
w głębokiej konspiracji, skrywać się za chrześcijańskimi
symbolami i we wszystkim udawać Kościół Jezusa. To
udawanie i podawanie się za chrześcijan przetrwało
zresztą u masonów aż do dnia dzisiejszego. Poczynając od
XIII w., zaczęły wyłaniać się struktury organizacyjne
antykościoła, tworząc podwaliny pod współczesną masonerię.
Omówimy je na potrzeby tego opracowania w
sposób bardzo uproszczony, by zasygnalizować tylko
czytelnikom istotę sprawy.
Struktury antykościoła
Masoneria jest organizacją hierarchiczną, zbudowaną na
kształt piramidy. W ramach jej struktury nikt nie wie, co
się odbywa na wyższych stopniach wtajemniczenia.
Masonerii, tej ściśle tajnej organizacji, towarzyszyły od
samego początku struktury organizacyjne, które chroniły
ją od infiltracji i dekonspiracji oraz zapewniały jej
możliwość doboru kadr na drodze ścisłej selekcji. Rolę
kościoła w znaczeniu fizycznego miejsca spotkań
masonów pełnią tzw. loże, nazywane też warsztatami
(miejsce projektowania i realizowania przebudowy świata
według założeń masońskich). Nazwa „loża” pochodzi od
hebrajskiego słowa liszche i oznacza obszerne
pomieszczenia integralnie związane niegdyś ze świątynią
jerozolimską, a dziś swym wystrojem przypominające
kaplice lub kościoły. Poszczególne loże łączą się na
terenie danego kraju w Wielkie Loże lub w Wielkie
Wschody. Skupiają one masonów z trzech pierwszych
stopni wtajemniczenia, na których in- doktrynują ich
masoni z wyższych stopni (założyciele loży) według
różnych rytów.
Najbardziej rozpowszechniona jest struktura
organizacyjna tzw. rytu szkockiego dawnego i uznanego, i
ją omówimy. Organizacja masońska rytu szkockiego
składa się z trzydziestu trzech stopni wtajemniczenia.
Trzy pierwsze stopnie, tzw. teoretyczne, tworzą
masonerię błękitną (od koloru obecnego na masońskim
fartuchu).
Właściwa organizacja masońska (wewnętrzna) zaczyna
się od czwartego stopnia wtajemniczenia i jest podzielona
na trzy formacje:
1. Stopnie kapitularne wznoszą się od 4 do 18 (nie
wszystkie są dziś w użyciu), tworząc masonerię
czerwoną.
2. Stopnie filozoficzne wznoszą się od 19 do 30 (również
niektóre z nich są stopniami historycznymi), tworząc
masonerię czarną.
3. Stopnie administracyjne wznoszą się od 31 do 33
stopnia, tworząc masonerię białą.
Mason na stopniach kapitularnych wdrażany jest w
tajemnice gno- styckiej magii, co z punktu duchowego
musi doprowadzić go do ścisłej zależności od złego
ducha.
Mason na stopniach filozoficznych dostępuje
wtajemniczenia w żydowską kabałę, co z kolei uzależnia
go jeszcze mocniej od demonicznych wpływów i
dodatkowo od filosemityzmu.
Mason, wstępując na stopnie administracyjne, staje się
wyznawcą monizmu gnostyckiego (wiara, że Lucyfer jest
bogiem) i spełnia funkcję władzy nad masonami z
niższych stopni wtajemniczenia.
Omówimy szerzej tylko trzy pierwsze stopnie
wtajemniczenia tworzące masonerię błękitną. Każdemu z
tych stopni odpowiada określona funkcja: uczeń,
czeladnik, zwany też towarzyszem, mistrz. Najliczniejszą
grupę stanowią masoni pierwszego stopnia
wtajemniczenia – uczniowie. Dla zachowania elementów
konspiracji, aby móc zostać przyjętym do masonerii, tj. na
najniższy stopień ucznia, trzeba przeważnie być do tej roli
wytypowanym przez dwóch masonów, którzy danej
osobie zgadzającej się wstąpić do masonerii udzielają
poręczenia. Na ucznia wyszukuje się jednostki najbardziej
wartościowe w społeczeństwie pod względem uzdolnień,
bogactwa, wykształcenia, pochodzenia. W ten sposób
masoneria stara się skupić w swych szeregach elitę
polityczną, biznesową i intelektualną środowisk, w
których działa.
Masoneria błękitna jest bardzo liczna i stanowi swoisty
przedsionek do właściwej (wewnętrznej) masonerii.
Selekcja polega na tym, że na dalsze stopnie
wtajemniczenia (poza trzema pierwszymi) kierowane są
tylko te jednostki, które przez zwierzchników zostaną
uznane za odpowiedni materiał do dalszej formacji – tylko
one mogą przekroczyć „bramę łuku królewskiego”, tzn.
wejść na czwarty stopień wtajemniczenia. Zależy to od
cech osobowych danego człowieka. Jeśli jest zbyt
uczciwy, prostolinijny i przywiązany do swej wiary,
nigdy nie opuści trzech pierwszych stopni
wtajemniczenia. Szybko natomiast awansują ludzie bez
skrupułów, gotowi dla kariery wszystko poświęcić. Równocześnie
na poziomie masonerii błękitnej zachowane są
wszelkie pozory, by świadczyły o całej masonerii, że jest
to jakoby organizacja dobroczynna, pokojowa, braterska i
ekumeniczna, szanująca wszelkie przekonania religijne,
jak również racjonalizm i naturalizm, zawsze w duchu
tolerancji, i gromadząca ludzi szlachetnych i cnotliwych.
Aby narzucić profanom to przekonanie, masoneria
błękitna sama się często celowo dekonspirowała lub
oficjalnie rejestrowała, otwierając swe podwoje
zwiedzającym. Tajemnice wyższych stopni, prawdziwe
cele i metody stosowane w ich realizacji są starannie
skrywane i starano się nie dopuścić do ich poznania ludzi
z zewnątrz. Masoneria z wyższych stopni (wewnętrzna,
głęboko zakonspirowana) tworzy tzw. katedry, w których
doskonali się w sztuce królewskiej, tj. w czarnoksięstwie.
Skuteczność ukrycia masonerii pogłębia fakt, że działa
poprzez bardzo liczne, bliźniacze co do celów
organizacje, jak np. antropozofów, teozofów,
racjonalistów, socjalistów, organizacje zdrowia
psychicznego, samodoskonalenia umysłu, organizacje
gejowskie, feministyczne, związki młodzieży
chrześcijańskiej itd. Ponadto powołuje do istnienia szereg
jawnych instytucji społecznych, jak: kluby,
stowarzyszenia, związki, fundacje, partie, koła,
spółdzielnie, zrzeszenia itp., które pod jej dyktando
kontrolują społeczeństwo i sterują przemianami społecznymi.
W okresie międzywojennym funkcjonowało w
samej tylko Polsce kilkadziesiąt tysięcy takich
nadbudówek masońskich. Sama masoneria, co do
liczebności na wszystkich stopniach wtajemniczenia,
szacowana jest na około 5 milionów członków, z tym, że
część z nich stanowi światowy establishment. Z racji swej
liczebności, lokalizacji i powiązań masoneria nie jest
jednolitą organizacją, ale w swym własnym łonie różni
się znacznie rytami, aspiracjami (źródło wzajemnej,
niszczącej rywalizacji), wierzeniami i partykularnymi
interesami narodowymi lub ideologicznymi. Wszystkie
jednak odłamy masonerii zrodził ten sam duch.
Niezmiennie jest on obecny w pewnej hagga- dzie, z
której czerpie natchnienie do działania każda loża
masońska.
Jest to legenda o budowie świątyni jerozolimskiej przez
Salomona, króla Izraela. Głównym budowniczym tej
świątyni był Adoniram – w nawiązaniu do historycznej
postaci Hirama, syna wdowy z pokolenia Naftalego (por.
IKrI 7,13-14) – zabity przez trzech uczniów. Z tej legendy,
tłumaczonej alegorycznie, płynie przesłanie
potężnej nienawiści do Jezusa Chrystusa i do
chrześcijaństwa, a szczególnie do Kościoła katolickiego.
W wyjaśnieniu alegorycznym zabójcami budowniczego
świątyni jerozolimskiej, Adonirama, czyni się uczniów
Jezusa, a głównie św. Piotra (papieża) oraz Jana i
Andrzeja (pierwszych świadków zmartwychwstania),
zarazem oskarża się założony przez Jezusa Kościół o
podstępne i zbrodnicze zajęcie miejsca Izraela w jego roli
wobec świata. Z tego płynie wniosek, że nie jest możliwe
dokończenie „budowy świątyni jerozolimskiej” bez
zniszczenia katolickiego Kościoła.
W języku francuskim maçon znaczy murarz,
budowniczy – od tego słowa pochodzi nazwa
„masoneria”. Masoni są więc tymi, którzy „budują
świątynię jerozolimską”, ale w znaczeniu faktycznym ta
budowa dotyczy całej ludzkości i całego świata. Nad
pracą masonerii – zaprowadzeniem nowego porządku w
świecie – czuwa Wielki Architekt Wszechświata.
Masonowi z trzech pierwszych stopni wtajemniczenia
mówi się, że jest to bóg lub rozum w zależności od tego,
w co on wierzy. Dla bardziej wtajemniczonych Wielkim
Architektem Wszechświata są sami masoni. Na jeszcze
wyższych stopniach Wielkim Architektem Wszechświata
okazuje się naród izraelski. Tylko masoni najwyższych
stopni wtajemniczenia zyskują pełną świadomość, że
Wielki Architekt Wszechświata to Lucyfer, dla którego
wznoszą wszechświatową świątynię, i mają nadzieję, że
w jego imię oni będą rządzić światem.
Powstanie i rozwój masonerii
W dobie oświecenia, w XVII-XVIII w., nastąpił w
Europie chrześcijańskiej, kierującej się dotychczas
zasadami wiary, gwałtowny zwrot ku racjonalizmowi.
Źródłem poznania prawdy dla ówczesnych
intelektualistów przestało być Boże Objawienie, a
kreowano ją w oparciu o poznanie rozumowe
(racjonalizm). Z kolei racjonalizm sprzyjał szybkiemu
rozwojowi licznych systemów filozoficznych,
antychrześcijańskich, próbujących znaleźć odpowiedź na
podstawowe ludzkie pytania dotyczące Boga, stworzenia,
sensu życia itd. Poza nurtem chrześcijańskim rozwijały
się w tym czasie dwa główne nurty myślowe pochodne
racjonalizmu.
Nurt naturalistyczny, prowadzący do negacji istnienia
wymiaru duchowego w świecie, owocujący ateizmem i
materializmem. Odrzucono w nim religię, a w jej miejsce
wprowadzono kult rozumu.
Drugi nurt – ezoteryczny – zastępujący prawdy
Objawione prawdami wymyślonymi przez rozum ludzki,
a Boga różnymi mitycznymi bożkami.
Jeśli jesteś katolikiem i jeszcze wierzysz Bożemu
Słowu, przeczytaj 13. rozdział Apokalipsy Św. Jana, a
poznasz autora tych nurtów, ich filozofii i wierzeń,
sprowadzających ludzkość z drogi zbawienia na manowce
kultu złego ducha. Zarówno nurt naturalistyczny, jak i
ezoteryczny znalazły swą matkę w organizacji
masońskiej, ale ponieważ ze swej istoty wzajemnie się
one wykluczały, siłą rzeczy zakorzeniły się w dwóch
różnych masońskich centrach.
W Wielkich Wschodach Francji oficjalną doktryną
masonerii, za sprawą encyklopedystów francuskich, był
ateistyczny racjonalizm, uważający człowieka za jedyne
źródło władzy i prawa. Można go streścić słowami
mistrza Wielkiego Wschodu Francji – Michela Baroin:
Człowiekjest punktem wyjścia każdej rzeczy i każdego
poznania, swym własnym źródłem i własną miarą. Ten
racjonalizm charakteryzuje:
1. Nastawienie antydogmatyczne – nie istnieje prawda
uniwersalna, nie ma żadnego dogmatu, żadnego
absolutu, więc nie ma Boga chrześcijan. Człowiek,
który w Niego wierzy, przestaje być wolny; wolnym jest
ten, kto szuka i rozmyśla;
2. Naturalizm i antykatolicyzm – nie ma żadnego
objawienia, żadnej prawdy objawionej, wobec tego
należy walczyć z każdą religią, a ponieważ największy
opór jest ze strony Kościoła katolickiego, trzeba go
przede wszystkim zniszczyć;
3. Normy moralne, jakie człowiek sam powinien stworzyć,
to kult człowieka; człowiek jest budowniczym własnego
losu, wyzwolony od wszelkich reguł, będący ponad
wszystkim; należy wznosić ołtarze ku czci człowieka, a
nie Boga;
4. Aspekt polityczny – człowiek jest wolny i zależy
wyłącznie od siebie; wolność polega na możliwości
robienia wszystkiego, co nie szkodzi drugiemu
człowiekowi; wszelka władza pochodzi od ludu, narodu
– człowieka jako zbiorowości.
Natomiast masoneria działająca na terytorium Anglii i
Szkocji stała się kolebką nurtu ezoterycznego,
gnostyckiego, który poniżej szerzej omówimy.
Wpływ na masonerię we współczesnej formie miał fakt,
że formalnie ukonstytuowała się 24 czerwca, w święto
św. Jana Chrzciciela, 1717 r. w Londynie, z połączenia
dawnego cechu budowniczych (architektów i
wykonawców wspaniałych budowli średniowiecznych),
zwanych od wykonywanego zawodu wolnomularzami, z
okultystycznym Bractwem Różokrzyżowców.
Różokrzyżowcy nazywali się towarzystwem
alchemicznym i podawali się za spadkobierców Zakonu
Templariuszy, który to przechował pierwotny gnostycyzm
i zhańbił się kultem Baphometa (posążek przedstawiający
Lucyfera zasiadającego na tronie świata). Zarówno
różokrzyżowcy, jak i wszyscy gnostycy upatrują źródła
swej doskonałości w demonicznych rytuałach i
praktykach (okultyzm) oraz w poznaniu tajemnej wiedzy
(gnozy), która jest całkowicie sprzeczna z Objawieniem
Bożym i z nauką Kościoła.
Siłą rzeczy różokrzyżowcy wnieśli do organizacji
masońskiej okultyzm i gnozę, i one wkrótce zdominowały
całą masonerię. Stało się tak, gdyż człowiek, będąc istotą
cielesno-duchową, stworzoną przez Boga, w swej głębi
odczuwa potrzebę religii i kultu. Dlatego XVIII- -wieczny
prymitywny, ateistyczny racjonalizm szybko został zastą-
piony pseudoreligią różokrzyżowców. Jednakże jako
wiedza tajemna została ona wprowadzona do masonerii
wewnętrznej od czwartego stopnia wtajemniczenia.
Masoneria błękitna (trzy pierwsze stopnie) nadal promuje
ateistyczny racjonalizm, ale równocześnie akceptuje
wiarę swych członków, jak to wyjaśniliśmy na początku,
w celu stworzenia pozorów organizacji tolerancyjnej i
pluralistycznej.
Ponieważ okultyzm i gnoza stanowią istotę przekonań i
praktyk masońskich, tym zagadnieniom poświęcimy
więcej uwagi.
Okultyzm i gnoza
Okultyzm oznacza kult sił tajemnych, czyli uprawianie
magii, która zajmuje się wywoływaniem duchów,
wróżbiarstwem, czarami. Pismo Święte uczy, że Bóg tymi
rzeczami najbardziej się brzydzi i najsurowiej za nie
karze. Szerzej praktyki okultystyczne omówimy przy
omawianiu kabały.
Gnoza powstała około II w. po Chrystusie (za jej
prekursora uważa się Szymona Maga, por. Dz 8,9-24)
jako ruch religijno-intelektual- ny, będący zlepkiem
różnych poglądów, wierzeń i praktyk zawartych w
religiach staropogańskich (perskich, chaldejskich,
egipskich), w filozofii greckiej, w religii judaistycznej i
chrześcijańskiej. Ma charakter wybitnie
antychrześcijański i bluźnierczy. Jest źródłem i
inspiratorką wielu sekt i ideologii zawartych na przykład
w judaizmie talmudycz- nym, faszyzmie, a współcześnie
w liberalizmie i globalizmie.
Ta duchowa, śmiertelna zaraza szerzona przez
gnostyków w Europie, początkowo przez Kościół z całą
mocą zwalczana, dzięki masonerii nie tylko przetrwała do
naszych czasów, ale obecnie szerzy się w całym świecie
poprzez politykę, kulturę, oświatę, psychologię, filozofię.
Spróbujmy więc odkryć źródło jej sukcesu; jakie głosi
poglądy, że tak bardzo odpowiadają one ludzkiej pysze i
głupocie?
Gnoza jest specyficzną, tajemną wiedzą, dostępną tylko
„wybranym”, która ma im przynieść wyzwolenie i
boskość. Słowo „gnoza” (po grecku gnosis) oznacza
poznanie. Jednak nie chodzi w gnozie o poznanie
rozumowe, ale o specyficzne, powstające w świadomości
gnostyka przekonanie o własnej boskości, czyli o
odkrycie posiadania ducha bożego (boskiej iskry).
Gnostyk wierzy, że jego boski duch został uwięziony w
ciele przez złego demiurga, Boga Jahwe, jednego – jak
głoszą – z pomniejszych bogów.
Według gnostycznej teogonii („nauka” o pochodzeniu
bogów) odwieczny ojciec (praprzyczyna) ujawnił się w
bytach niebieskich, w wy- emanowanych z siebie parach
boskich (bóstwa męskiego i żeńskiego), które w miarę
stopniowej emanacji stawały się coraz bardziej niedoskonałe.
Stało się to przyczyną degeneracji pierwotnej
doskonałości w całym wszechświecie. Bóstwa te rządzą
siedmioma sferami niebieskimi. Według gnostyków
istnieje opozycja między dobrym bogiem, ojcem innych
bogów, ojcem najwyższym, od którego pochodzi duch
gnostyków, a Bogiem Jahwe, w którego wierzą
chrześcijanie. Według nich ziemia zamieszkana przez
ludzi jest chaotyczna i zła, a życie na niej jest absurdem,
bo cały nasz świat pochodzi od aniołów ostatniego w
procesie emanacji, najbardziej niedoskonałego, siódmego
nieba, którego królem jest demiurg Jahwe. Głoszą, że jest
On uosobieniem zła, że kieruje się pychą i gniewem w
działaniu, a swe dzieło uczynił niedoskonałe na skutek
swego grzechu lub błędu.
Na tle tego credo gnostycy umiejscawiają swe
pochodzenie. Gnostyk jest upadłym bogiem, bożą iskrą
ojca, która dostała się na ziemię, przelatując przez siedem
sfer niebieskich. W ten sposób dostała się w niewolę
materii, ciała ludzkiego, które – jak i cały świat stworzony
– jest złe i stanowi dla niej więzienie.
Dla gnostyka jedynym sposobem wyzwolenia ze świata
i ze swego ciała, aby móc powrócić do swego
poprzedniego doskonałego stanu, zintegrować się z
powrotem z bogiem, najwyższym ojcem, jest poznanie
tajemnej wiedzy – gnozy. Poucza go ona bowiem o jego
pochodzeniu, a poprzez praktyki magiczne uczy go
panowania nad materią. Gnostycy odrzucają
zmartwychwstanie ciał, bo wierzą w kolejne wcielenia
duszy, w reinkarnację, która jest pośrednią drogą powrotu
poprzez stopniowe odzyskiwanie doskonałości w
kolejnych wcieleniach. Jednakże najwyższy ojciec dał im
możliwość bezpośredniego i szybkiego powrotu do
boskiego praźródła dzięki przewodnikowi, który jest jego
wysłannikiem.
W pierwszym okresie rozwoju gnostycyzmu uważano,
że tym wysłannikiem jest wyjątkowy człowiek, Jezus,
wybrany do tego zadania. Ojciec najwyższy, według nich,
postanowił posłać Chrystusa, aby uwolnić „wybrańców”
(gnostyków) z tyranii Boga Jahwe. W tym celu najwyższy
ojciec obdarzył Go wiedzą i wyposażył Go w środki potrzebne
do pokonania demiurga Jahwe i do ich
wyzwolenia. Ten gno- stycki Jezus miał udać się do
siódmego nieba, aby pokonać Boga Jahwe, ale wpierw
pozostawił „wybranym” wiedzę i środki niezbędne do
odzyskania przez nich boskości. Są nimi nauka
ezoteryczna i magia, niosące „wybranym” przebudzenie,
to jest uświadomienie im stanu boskości oraz
umożliwiające im nawiązanie bezpośredniej łączności z
istotami duchowymi z wyższych sfer.
Wielu badaczy gnostycyzmu twierdzi, że ci tak zwani
wybrani, to czarownicy (czarnoksiężnicy) o wielkiej sile
szkodzenia. W samych Włoszech jest zarejestrowanych z
racji prowadzenia działalności gospodarczej ponad 100
tysięcy czarnoksiężników. Nic też dziwnego, że skutkiem
ich działalności są bardzo liczne opętania i coraz dłuższe
kolejki do księży egzorcystów.
Jakkolwiek wskazanie na zbawcze działanie Jezusa, w
tym całym zwodzeniu, w obranej przez Lucyfera taktyce
było konieczne, by mieszać chrześcijanom w głowach, to
jednak jego pycha zbyt długo nie mogła tego znieść. Z
chwilą złączenia się jego wyznawców z masonerią i
powstania potężnego antykościoła mógł Lucyfer wreszcie
odsłonić im „prawdę” o swej zbawczej roli pełnej
poświęceń i wskazać, że nie tylko on jest wysłannikiem
najwyższego ojca, ale jest sam bogiem, jedną z trzech
bożych osób gnostyckiej trójcy.
Oto jego oświecenie przekazane w gnostyckim Kościele
Ducha Świętego: Ja jestem to, co Walentyn nazywa
Sofia-Achamoth, a Ele- ną Szymon Mag. Jezus jest
Słowem Bożym. Ja jestem Myślą Bożą, wygnaną i
nieszczęśliwą… Z Jednego wyszło Jedno, a potem jeszcze
Jedno: a Troje jest tylko Jednym: Ojcem, Słowem i Myślą
– czy można wymyślić jeszcze większe od tego
bluźnierstwo? Tam gdzie gnostycy mówią o trzeciej
Osobie Trójcy Świętej, Duchu Świętym, nazywanym
„Myślą” – mówią w rzeczywistości o Lucyferze, a
gnostycki Kościół Ducha Świętego to w ich tajemnej
wiedzy nie znaczy nic innego, jak kościół Lucyfera. Ta
gnostycka wiara w boskość Lucyfera przeniknęła do
masonerii, która nadała jej jeszcze szerszy wymiar.
Jedna z czołowych gnostyczek, rosyjska żydówka,
Helena Bławat- ska (1831-1891), zarazem masonka i
założycielka Towarzystwa Teo- zoficznego idzie jeszcze
dalej i definiuje masońskiego Wielkiego Architekta
Wszechświata w czystej doktrynie lucyferycznej:
Dynamiczna siła Wszechświata. Lucyfer (Szatan)
przedstawia energię aktywną Wszechświata. (…) On,
Lucyfer, jest Ogniem, Światłem, Życiem, Walką i Siłą,
Myślą, jest Postępem, jest Cywilizacją, jest Wolnością,
jest Niepodległością. Lucyfer jest Bogiem. Jedynym
Bogiem naszej planety.
Drodzy katolicy, jeśli czytacie ten tekst i myślicie, że to
jakieś bredzenie wariata, że to najwyżej wiara kilku
dziwaków, których nigdy nie brak, ale którzy nie mają
wpływu na bieg wydarzeń w świecie, to jesteście w
wielkim błędzie. Na przestrzeni wieków w imię tej wiary,
albo przeciw tej wierze toczono krwawe wojny, w których
wyniszczały się całe narody. Ta pseudowiara w sposób
zasadniczy przyczyniła się do upadku cywilizacji
chrześcijańskiej i obecnie do wyłonienia się w jej miejsce
lucyferycznej cywilizacji śmierci. Ta pseudowiara, gorsza
od wszystkich zakaźnych chorób, coraz bardziej
degeneruje dziś ludzkość, pchając ją do czynów, o
których zaraz będzie mowa, oraz do tych bestialskich
planów, które już „wybrani” zaczęli w świecie
realizować.
Aby nikt nie miał złudzeń, jaki los szykują światu
„wybrani”, wyjaśnimy, kim według gnostyków są
pozostali ludzie. Uważają, że nie wszyscy ludzie są
przeznaczeni do zbawienia; nie wszyscy mogą osiągnąć
stan boskości, bo nie wszyscy ludzie pochodzą od ich ojca
najwyższego. Dzielą oni rodzaj ludzki na trzy kategorie:
duchowych, odczuwających i materialnych.
Gnostyk jest to człowiek „duchowy”, gdyż ma ducha
bożego, jest bożą iskrą, jest de facto bogiem.
„Odczuwający” jest to człowiek, który wprawdzie ma
duszę, ale nie ma ducha bożego, nie jest w pełni bożą
iskrą. „Odczuwający” żyją po to, by mogli poznać
boskość „duchowych”, ich podziwiać i im służyć.
„Materialni” to ludzie-zwierzęta, zanurzeni w
codziennym błocie, które jest ich przeznaczeniem i
kresem.
Choć wszyscy ludzie należą do świata stworzonego
przez demiurga Jahwe, to gnostyk, będąc istotą boską,
uważa, że nie tylko nie podlega władzy Stwórcy świata
materialnego, ale musi z Nim walczyć, gdyż jest On, jako
władca, strażnikiem materialnego więzienia, uzurpatorem
gnębiącym jego boską godność.
Te koncepcje nie tylko urągają Bogu, ale oznaczają
głęboką pogardę gnostyków dla reszty ludzkości.
Szczególną niechęcią darzą „materialnych”, bo uważają,
że tylko pozornie są istotami ludzkimi, które jako dzieci
Boga Stworzyciela należą do świata ciemności. Nie
trzeba tłumaczyć, że „duchowi” z racji swej boskości
dominują nad „odczuwającymi”. Trzecia kategoria ludzi
w ogóle się dla nich nie liczy i jako zbędny balast
zanieczyszczający świat przeznaczona jest do likwidacji.
W gnozie można odnaleźć z łatwością korzenie judaizmu
talmu- dycznego, nazizmu i wszelkiego rodzaju rasizmu
ideologicznego.
Powyższe wierzenia i praktyki, ubogacone i
udoskonalone przez żydowską kabałę, zostały przez
masonerię przejęte i na użytek jej organizacji
odpowiednio zinterpretowane. Cechą charakterystyczną
dla całego antykościoła jest chorobliwa obsesja na
punkcie pochodzenia ich organizacji. Stąd masoni
twierdzą, że ich zakon istniał już w czasach starożytnego
Egiptu, a nawet jeszcze wcześniej, przed cywilizacją
Egiptu i Asyrii. Niektórzy z nich głoszą, że masoneria
zrodziła się w mitycznym królestwie Atlantydy.
Oczywiście są to bajania, za pomocą których masoni
próbują swą doktrynę przeciwstawić religii
chrześcijańskiej, jako wiedzę tajemną i wcześniejszą od
Starego i Nowego Testamentu.
Przypatrzmy się teraz, jak masoneria rozwijała się od
chwili swego formalnego zaistnienia, jak kształtowała się
jej ideologia, i w jaki sposób osiągała cele przez nią
określone. Do najważniejszych, prze- tomowych
wydarzeń w rozwoju masonerii trzeba zaliczyć powstanie
Zakonu Iluminatów.
Iluminaci
Do organizacji masońskiej dołączył powstały w 1776 r.
Zakon Iluminatów. Powstał on w Bawarii z inicjatywy
bogatego bankiera żydowskiego Mayera Amschelda
Bauera (zmienił on nazwisko na Rothschild, co się
tłumaczy „czerwona tarcza” – od gwiazdy Dawida).
Założycielem i pierwszym przywódcą iluminatów był
Adam Weisshaupt, syn rabina, który został ochrzczony po
śmierci ojca i wychowany przez jezuitów. Wkrótce
odwdzięczył się ogromną nienawiścią do jezuitów oraz do
Kościoła katolickiego, który postanowił całkowicie
unicestwić. To zamierzenie stało się nadrzędną racją
działalności iluminatów. Zostało ono zdefiniowane w
nadal obowiązującej iluminatów instrukcji Wysokiej
Venty z roku 1819: Nasz cel ostateczny to cel Voltaire ‚a i
Rewolucji Francuskiej: unicestwienie na zawsze
katolicyzmu, a nawet wszelkiej idei chrześcijańskiej, i
niedopuszczenie, by przetrwała na ruinach Rzymu.
Przede wszystkim iluminaci wnieśli do organizacji
masońskiej wielki kapitał prywatnych bankierów
pochodzenia żydowskiego. Z czasem zaczęli spełniać
funkcję nad-masonerii, która przejęła kontrolę nad całą
organizacją. Iluminaci stali się elitarnym, tajnym stowarzyszeniem
wewnątrz tajnego stowarzyszenia.
Iluminaci uważają za cel ostateczny swej działalności
ustanowienie Nowego Porządku Świata i Rządu
Światowego. Cel ten rozpisali na kierunki prowadzące do
totalnej destrukcji świata chrześcijańskiego. Jest ich
siedem, a każdy zaczyna się od słów: „zniszczenie” lub
„likwidacja”:
1.Zniszczenie ustroju monarchicznego oraz państw
narodowych i suwerennych.
2. Likwidacja patriotyzmu.
3.Likwidacja własności prywatnej – gdy komunizm nie
sprawdził się, zastąpiono go liberalizmem dążącym do
likwidacji własności państwowej (własność narodu).
4. Likwidacja rodziny jako podstawowej komórki ludzkiej.
5. Zniszczenie religii chrześcijańskiej i zastąpienie jej
religią uniwersalną, czyli synkretyzmem, który w
oczywisty sposób kończy się satanizmem.
6. Zniszczenie dotychczasowego porządku społecznego i
na jego gruzach stworzenie wszechwładnego
żydowskiego Rządu Światowego.
7. Końcowym etapem będzie: Likwidacja ustroju
demokratycznego, aby przekazać absolutną władzę nad
światem przyszłemu królowi Izraela (antychrystowi).
Jeśli Kościół katolicki miał własną siedzibę i stolicę
duchowego władztwa Jezusa Króla w Państwie
Kościelnym (dziś Watykan jest jego reliktem), to Lucyfer
musiał na swój sposób skopiować ten wzorzec, by siłą
pieniądza i oręża szerzyć swą władzę w świecie. W tym
celu ilumi- naci stanęli za ideą powstania Stanów
Zjednoczonych Ameryki. USA od początku bowiem
zostało pomyślane jako „idealnie masońskie państwo”,
które przyjęło „idealny” dla masonów ustrój liberalnej
republiki demokratycznej, wrogi wzorcowi monarchii
średniowiecznej. Wszelkie dokumenty niepodległościowe
USA są opieczętowane zewsząd symboliką masońską i
iluminacką, a o duchowych fundamentach państwa i
komu ono służy, świadczą ponadto jego monumenty.
Niemal wszystkie główne budynki rządowe w USA,
zwłaszcza w Waszyngtonie, są zbudowane na planie
symbolów okultystyczno-masońskich i nimi bogato
zdobione, w tym Biały Dom, Pentagon, Kapitol.
Wzniesione w USA „świątynie” masońskie są tak wielkie
i liczne jak katolickie kościoły. Również waluta
amerykańska (dolar), na polecenie żydowskiego masona i
iluminata F.D. Roosevelta, od 1935 r., ma na odwrocie
charakterystyczną dla iluminatów ściętą piramidę z okiem
na jej szczycie (symbol Wielkiego Architekta
Wszechświata) i poniżej napis: Novus ordo sec- lorum
(Nowy porządek wieków). USA także, jako pierwsze
państwo w świecie chrześcijańskim, wprowadziło
rozdział Kościoła od państwa i wolność religijną na mocy
pierwszej poprawki do swej Konstytucji z 1789 r., co
praktycznie oznacza detronizację Boga.
Zamysł iluminatów odnośnie do USA był
kontynuowany, poczynając od pierwszego ich prezydenta
Jerzego Waszyngtona, masona w stopniu Wielebnego
Mistrza, przez prawie wszystkich jego następców. W roku
1801 żyd Izaak Long przywiózł ze Szkocji do USA
posążek Baphometa i założył w Charleston, w Karolinie,
Zwierzchnią Radę Świata, będącą pierwszym zrębem
masońskiego rządu światowego. Z kolei ogromny wpływ
na politykę USA zyskał założony w roku 1832 przez
wysokiej rangi iluminata gen. Williama H. Russela
okultystyczny zakon masoński Scull and Bones (Czaszka
i Piszczele – symbol noszony przez hitlerowców na
czapkach) na uniwersytecie w Yale. Jego członkowie od
początku po dziś dzień stanowią elitę polityczną,
gospodarczą i finansową USA. Z nich wywodzi się także
większość prezydentów. Nic więc dziwnego, że w USA
osiedliła się arystokracja żydowska oraz że znalazły tam
przystań najważniejsze organizacje masońskie o zasięgu
globalnym, łącznie z Kościołem Szatana, założonym w
San Francisco w 1966 r. przez żyda Antona LaVeya.
Jednakże lucyferianizm w ziluminizowanych strukturach
tajnej władzy USA kwitł już od wielu lat. Według
iluminatów Lucyfer jest bogiem dobrym dla ludzi,
ponieważ przyniósł im oświecenie. Stało się to w raju, gdy
skłonił Ewę i Adama do zerwania owocu z drzewa
poznania dobra i zła. Twierdzą, że Bóg chrześcijan, jest
złym bogiem, bo chce utrzymywać ludzi w niewiedzy. Te
wierzenia zostały najlepiej ujęte w roku 1871 przez
Alberta Pike’a, żydowskiego iluminata, masona 33.
stopnia rytu szkockiego, generała armii Stanów
Zjednoczonych i założyciela Ku-Klux-Klanu, w
przemówieniu z okazji setnej rocznicy powstania
masonerii, wygłoszonym do masonów najwyższych stopni:
Tłumom musimy powiedzieć: czcimy jednego Boga, lecz
Boga naszego adorujemy bez zabobonu. Wam jednak,
suwerennym wielkim instruktorom generalnym mówimy
to: (…) Religia masońska winna być utrzymywana (…) w
czystości doktryny lucyferiańskiej. Gdyby Lucyfer nie był
bogiem, czy Adonaj (Bóg chrześcijan), którego czyny
dowodzą okrucieństwa, perfidii i nienawiści do
człowieka, barbarzyństwa i odrazy do wiedzy, czy Adonaj
i jego kapłani szerzyli by o nim oszczerstwa? Tak,
Lucyfer jest bogiem. Na nieszczęście, również Adonaj
jest bogiem. Na mocy odwiecznego prawa, zgodnie z
któtym nie ma światła bez cienia, piękna bez brzydoty,
bieli bez czerni, absolut może istnieć wyłącznie w postaci
dwóch bóstw. (…) Czystą i prawdziwą religią filozoficzną
jest wiara w Lucyfera, który jest równy Adonaj owi. Ale
Lucyfer, bóg światła i dobra, walczy dla ludzkości
przeciwko Adonajowi – bogu ciemności (…). Twierdzenia
te, podobnie jak cała ideologia lucyferyczna, są odwrotnością
prawdy, świętości i miłości Boga. Powodują w
świecie skutki odwrotne do łaski zbawienia, zanurzając
tym samym świat w odmętach nienawiści, okrucieństwa i
śmierci. Obecne zaangażowanie USA w permanentną i
totalną wojnę jest tego najlepszym przykładem.
Iluminaci podpalają świat
Iluminaci stoją nie tylko za rewolucją amerykańską, ale
bezpośrednio przygotowali Rewolucję Francuską
(1789-1794) i uczestniczyli w budzeniu kolejnych
rewolucyjnych potworów.
Duża liczba wiarygodnych źródeł informacji na temat
iluminatów wynika z faktu, że ich archiwa i plany
przechwyciły władze Bawarii w XVIII w.Ważne były
również zeznania, jakie złożyli byli członkowie
iluminatów przed sądami bawarskimi. Wiadomo też, że w
1784 r. Adam Weisshaupt wysłał gońca z depeszą do M.
Robespierre’a, dotyczącą rozkazu wybuchu Rewolucji
Francuskiej, ale podczas drogi do Paryża ów goniec został
zabity przez uderzenie pioruna. Policja Bawarii
przechwyciła wszelkie rozkazy i listy znalezione przy
zabitym gońcu. Po dokonaniu wielu rewizji w domach
iluminatów, w tym i w domu samego A. Weisshaupta, i
po przejęciu ich dokumentów, władze zdecydowały się
osądzić członków tej organizacji za spisek przeciw
Królestwu. Elektor Bawarii Karl Teodor 22 czerwca 1784
r. wydał edykt zakazujący działania tajnych stowarzyszeń
na terenie Bawarii. Podobne edykty mogły mieć miejsce
na terenie wielu innych landów Cesarstwa
Rzymsko-Niemieckiego. Wiadome jest również, że w
1786 r. iluminaci wydali wyrok śmierci na króla Francji
Ludwika XVI i króla Szwecji Gustawa III.
Do marca 1789 r. 266 lóż francuskich kontrolowanych
przez Wielki Wschód zostało „iluminowanych”,
uzależnionych przez Zakon Iluminatów, a w następnych
miesiącach wybuchła rewolucja, którą charakteryzuje
bunt przeciw Bogu i Kościołowi katolickiemu oraz przeciw
legalnej władzy państwowej podporządkowanej
prawu Bożemu. W efekcie Rewolucja Francuska
spowodowała ludobójstwo, któremu towarzyszyło
wyjątkowe okrucieństwo i bestialstwo.
Od 1789 r. wszystkie siły napędowe we Francji przejęte
zostały przez masonerię. Towarzystwo Jakobinów, które
było główną siłą sprawczą Rewolucji Francuskiej,
stanowiło tylko zewnętrzną fasadę organizacji
masońskiej. Oto jak tłumaczy tę sprawę mason
Renaudeau: Aby dać wam przykład, czego może dokonać
masoneria, powołam się na rolę, jaką odegrała podczas tej
rewolucji. Zmiana zapatrywań, jaka nastąpiła w
mieszczaństwie XVIII wieku, była dziełem masonerii;
lecz kiedy wybuchła rewolucja, skończyła się rola
masonerii -jakby przestała istnieć. Podczas całego
burzliwego okresu rewolucji jej istnienie było jakby
fikcyjne, gdyż zawiesiła swe normalne prace. Nie
przeszkadza to jednak temu, iż wszyscy rewolucjoniści
oraz członkowie Konwentu wywodzili się z masonerii.
Gdzie pracowali? W klubach. Nie znajdowali się już w
lożach, bo w lożach nie robi się rewolucji. W lożach
przygotowuje się umysły, a one działają gdzie indziej.
Bezpośredni udział masonerii w dalszych wydarzeniach
ujawniał się w dokumentach drugiego konwentu
francuskich iluminatów, gdzie wszystko przygotowano do
rewolucji. Najbardziej widoczni ludzie tego gremium to
najaktywniejsi aktorzy zbliżających się wydarzeń: Mirabeau,
Cambaceres, Fouche, Talleyrand, Danton, Murat,
Robespierre… Każde liczące się nazwisko w czasie
rewolucji wskazywało nie tylko na członka iluminatów,
ale na najwybitniejsze osoby spośród nich. Niektórzy
padli pod gilotynami, których sami używali do siania
politycznego terroru. Inni przeżyli upadek towarzyszy.
Stali członkowie spisku rozumieli się i utrzymywali
łączność z sobą. Weisshaupt z bezpiecznej odległości, z
miejscowości Coburg-Gotha, udzielał im swej pomocy i
pomocy niemieckich masonów. Taki układ pozwolił im
pływać po każdej fali, którą wznieciło wzburzone morze
rewolucji. I jeżeli nie udało im się doprowadzić Francji i
całej Europy do ruiny społecznej, jaką planowano w
Wilhelmsbad, to jedynie z braku siły, a nie z braku woli.
Niemniej przebieg samej rewolucji można zaliczyć do
najmroczniej- szych przeżyć ludzkości, w których
szaleństwo sprzymierza się z okrucieństwem, by pchać
ludzi do bezmyślnych mordów, gwałtów, tortur, grabieży.
W imię kultu rozumu i masońskich haseł „wolność,
równość, braterstwo”, w ciągu pięciu lat wymordowano
blisko dwa miliony ludzi, przy czym większość stanowili
bezbronni, wyimaginowani wrogowie rewolucji, do
których zaliczano także starców, kalekich,
upośledzonych.
Skalę ludobójstwa spowodowanego przez iluminatów
podczas rewolucji obrazuje tzw. Powstanie chłopskie w
Wandei. Historycy opisali je jako rebelię prostaków pod
przywództwem zacofanych księży. Władze republikańskie
wydały rozkaz swym wojskom, zwanym „piekielnymi kolumnami”,
fizycznej likwidacji całej prowincji. W wyniku
czego ludność w całości została wymordowana lub
zamknięta w obozach koncentracyjnych (był to pierwszy
przypadek w historii zaistnienia takich obozów). Zupełną
cenzurą obłożono przebieg powstania i stosowane
represje, które pochłonęły kilkaset tysięcy istnień
ludzkich, w tym około 120 tysięcy bezbronnych cywilów,
przeważnie kobiet i dzieci. Dane o rzeziach, gwałtach, o
tysiącach ludzi spalonych żywcem, trutych arszenikiem, o
próbach stosowania gazów bojowych do uśmiercania
powstańców, produkcji mydła z tłuszczu ludzkiego czy
szyciu ubrań ze skór zabitych Wandejczyków wyszły na
jaw dopiero w ostatnich latach.
Jednakże wrogiem numer jeden Rewolucji Francuskiej
było duchowieństwo katolickie, któremu zaproponowano
albo zaprzysiężenie na tzw. Konstytucję Cywilną Kleru,
albo śmierć przez palenie żywcem, zagłodzenie,
utopienie, a w drodze łaski przez zgilotynowanie.
Jakobini i Sankiuloci, rewolucjoniści spod znaku
gwiazdy płomiennej, plądrowali kościoły, profanowali
sakramenty, niszczyli figury i obrazy świętych, palili
znalezione Pisma Święte i księgi liturgiczne. Wszędzie
objawiała się dzika nienawiść do świętych symboli, do
Kościoła katolickiego i do Boga, którego rewolucja
urzędowo zdetronizowała.
Wytworem rewolucji było ustanowienie nowego Kultu
Istoty Najwyższej. Przywódca rewolucji, Robespierre,
twierdził, że zmiana systemu politycznego wymaga
zmiany religii. Już 8 maja 1794 r. miało miejsce pierwsze
święto nowej religii. Robespierre jako „arcykapłan”
wygłosił mowę, w której stwierdził, że Istota Najwyższa
cieszy się z uwolnienia narodu od tyranii królów i księży,
gdyż Istota stworzyła świat dla wolności i demokracji.
Udział w rewolucji, według Robespierre’a, był
równoznaczny z czczeniem nowego bóstwa, a krew
wytaczana z ludzkości to nasza modlitwa, nasza ofiara,
oto kult, który Istocie Najwyższej ofiarowujemy.
Wielki myśliciel francuski, Józef de Maistre,
współczesny rewolucji, napisał w 1797 r.: Rewolucja
Francuska ma charakter szatański, który ją odróżnia od
wszystkiego, co się już widziało. (…) Rewolucja
Francuska jest szatańska w swej istocie.
Współdziałanie żydów i masonów
Dziełem masonerii była też rewolucja w carskiej Rosji
(którą obiecali Rothschildowie carowi za niesubordynację
wobec nich). Rewolucyjne teorie żydowskiego filozofa
Karola Marksa (właściwie nazywał się Kiessel
Mordechaj) były propagowane przez iluminatów i przez
żydowskich rewolucjonistów wcielane w życie przy
ogromnym wsparciu żydowskiej finansjery:
Rothschildów (bankierów niemieckich i francuskich),
Morganów (bankierów angielskich) oraz J. Schiffa i
innych żydowskich bankierów z Wall Street w Nowym
Jorku.
Mentalność tych ludzi i ich zamiary wobec chrześcijan
dobrze uwidaczniają prorocze słowa żyda Lwa Trockiego,
masona najwyższego 33. stopnia wtajemniczenia, który
obok Lenina stanął na czele rewolucji październikowej w
Rosji (1917): Powinniśmy Rosję zamienić w pustynię
zasiedloną białymi Negrami, którym damy taką tyranię,
jaka nigdy nie śniła się najgorszym despotom wschodu
(…). Tyrania ta nie będzie prawicowa tylko lewicowa, i
nie biała tylko czerwona, lub przelejemy takie rzeki krwi,
przed którymi wzdrygną się i zbledną wszystkie klęski
kapitalistycznych wojen (…). Najwięksi bankierzy zachodu
będą współpracować z nami. Jeśli my wygramy
rewolucję, to na jej cmentarnych szczątkach ustalimy
władzę syjonizmu i staniemy się taką potęgą, przed którą
cały świat padnie na kolana. My pokażemy, co znaczy
pełna władza. Drogą terroru, krwawych łaźni doprowadzimy
rosyjską inteligencję do całkowitego otępienia,
do zidiocenia, do życiowego upodlenia (…). Synowie
mistrzów z Odessy i Orszy, Homla i Winnicy (chodzi o
duże skupiska żydostwa chasydzkiego i hazarskiego), o,
jak wielikolepno, jak radośnie potrafią oni nienawidzić
wszystkiego co rosyjskie; z jakim pasliażdieniem oni
unicestwią rosyjską inteligencję – oficerów, inżynierów,
nauczycieli, duchownych, generałów, akademików,
pisarzy!
W tym samym duchu Włodzimierz Lenin (właściwe
nazwisko Ulianowicz), żyd i mason 31. stopnia
wtajemniczenia rytu szkockiego, pouczał na pięć lat przed
wybuchem rewolucji działających już w Rosji swych
żydowskich pomocników: Zabijajcie urzędników, rabujcie
banki, siejcie terror, panikę i strach w Rosji (…).
Powyższe zapowiedzi zostały z bezprzykładnym
okrucieństwem w całości zrealizowane. Było to wszystko
możliwe dzięki olbrzymiej potędze finansowej bankierów
europejskich i amerykańskich pochodzenia żydowskiego.
Budowa tej potęgi rozpoczęła się od założenia w 1694 r.
Banku Anglii. Mimo swej nazwy bank ten był żydowską,
pierwszą prywatną instytucją, która emitowała pieniądze
dla całego narodu. Legalizacja Banku Anglii była niczym
innym, jak tylko zalegalizowaniem fałszerstwa narodowej
waluty dla prywatnej korzyści. Pieniądz stał się głównym
atrybutem siły masonerii, gdyż można było dzięki niemu
kupić i zorganizować praktycznie wszystko, począwszy
od liderów, ideologów, a skończywszy na żołnierzach i
aparacie propagandy. Środki finansowe pozwalały i
pozwalają nadal na sterowanie wojnami i rewolucjami,
jak też na kreowanie przywódców i dyktatorów.
Rewolucja październikowa w Rosji, która zmieniła
geopolitykę świata i której skutki zostały utrwalone w
obecnych globalistycznych procesach zmierzających do
poddania świata pod jarzmo syjonizmu, została dokonana
w całości przez żydowskich spiskowców ściśle powiązanych
z masonerią. Z racji tych powiązań i dominacji
przywódczej samej masonerii przez żydowskich
syjonistów, powszechnie używa się zwrotu
„żydomasoneria”.
Na długo przed oficjalnym zjednoczeniem się światowej
masonerii (1717 r.) kluczową rolę odgrywali w niej żydzi.
Duch masonerii to duch judaizmu w jego najgłębszych
wierzeniach. To jego idee, jego język, niemalże jego
organizacja. Masoneria jest instytucją żydowską, której
historia, stopnie, godność, hasła i nauki są żydowskie od
początku do końca.
Żydowskie korzenie współczesnej masonerii to fakt
widoczny w całej jej historii. Żydowskie formułki
stosowane przez masonerię, żydowskie tradycje widoczne
w jej ceremoniach, wskazują na żydowskie pochodzenie i
na żydowskich jej twórców…
Wielkie dziedzictwo proroków Starego Testamentu
polegało m.in. na zapowiadaniu przyjścia na świat
Mesjasza-Króla. Kiedy On przyszedł, grupa fanatycznych
żydów wymusiła na Piłacie Jego ukrzyżowanie, tym
samym odrzucając swego boskiego Króla i Jego łaskę
odkupienia. Pierwsi chrześcijanie byli żydami. Wszyscy
ci spośród żydów, którzy poszli za Chrystusem, wtopili
się w chrześcijański uniwersalizm. Ci natomiast, którzy
Go odrzucili, stali się tułaczami po świecie. Stworzyli oni
własną żydowską cywilizację programowej odrębności od
ludów, pośród których zamieszkali, zazdrośnie piastując
swoje wybraństwo, swoją mesj ani styczną świadomość.
Żydzi, będąc przekonani, że nadal mają specjalną pozycję
w świecie, w strukturach masonerii odnaleźli szansę dla
siebie, by zapanować nad światem.
Kabała
Kluczem do zrozumienia sposobu opanowania przez
żydów masonerii i użycia jej do swych celów jest kabała.
Dla wszystkich środowisk okultystycznych była ona
często cenniejsza od pieniędzy żydowskich bankierów, bo
z jej pomocą mogli uzyskać moc (diabła) niezbędną, aby
odczuć w swej świadomości stan boskości. Stąd kabaliści
żydowscy od wczesnego średniowiecza pełnili role
mistrzów duchowych wobec wszystkich znaczących
postaci tworzącego się antykościoła i ten wpływ potrafili
wykorzystać. Zanim powiemy o praktykach kabalistycznych,
ukażemy, z jakiego źródła kabała wzięła
początek, i jej założenia filozoficzno-religijne.
Żydostwo talmudyczne po odrzuceniu Prawdy
Objawionej, to jest po wyparciu się i zabiciu Jezusa,
swego Króla, zerwało definitywnie dotychczasową więź
(Przymierze) z Bogiem Jahwe. Stali się jak dom niezamieszkały
i niebroniony przed siedmioma duchami
nieczystymi, które stwierdziwszy, że jest pusty, a
przyozdobiony, w nim zamieszkały (por. Mt 12,43-45).
Pod przemożnym działaniem tych duchów w tradycji judaistycznej
zrodziła się kabała okultystyczna, zwana
„tajemną tradycją Izraela”, z której czerpały i czerpią
wszystkie organizacje okultystyczne.
Kabała (po hebrajsku gabbalah) znaczy tradycja
rozwijana przez rabinów w formie komentarzy
tworzących Talmud. Charakter ściśle okuł- tystyczny
został kabale nadany dopiero w średniowieczu, choć nie
dotyczył on całej tradycji judaizmu talmudycznego, gdyż
część rabinów wykształconych i naukowo podchodzących
do Tory (pięć pierwszych ksiąg Starego Testamentu) była
temu nurtowi przeciwna i go zwalczała.
Nas interesuje w kabale nurt ezoteryczny, który poprzez
wieki bardzo szybko się rozwijał i dziś praktycznie
zdominował cały judaizm talmu- dyczny. By zrozumieć
okultyzm kabały, musimy pamiętać, że w wielu księgach
Starego Testamentu ukazane jest wiarołomstwo Izraela,
który w miejsce kultu Boga Jahwe prawie nieprzerwanie
uprawiał kult demonów, posuwając się do naj ohydniej
szych magicznych praktyk, jak: czary, prostytucja
sakralna czy składanie ofiar demonom z własnych dzieci.
Te praktyki okultystyczne zaczęto od pierwszych wieków
po Chrystusie rozwijać w sposób „genialny” w ramach
kabały, pod nadzorem „siedmiu geniuszy kłamstwa” (por.
Mt 12,43-45). Już w spisanej na przełomie II i III w. po
Chrystusie księdze kabały Sefer Jecira (Księga
Stworzenia), obok wiedzy teoretycznej, znajdują się
odniesienia i praktyczne pouczenia, jak posługiwać się
magią. Jeszcze bardziej ulegały zmianom kabalistyczna
teogonia (nauka o pochodzeniu bogów) i ko- smogonia
(nauka o pochodzeniu świata), i związane z nimi
wierzenia. Kabaliści w sposób „twórczy” systematycznie
tworzyli i pogłębiali swą wiedzę, coraz bardziej
zaprzeczając prawdom objawionym przez Boga w
Księdze Rodzaju (pierwsza księga Starego Testamentu).
To zjawisko może być trudne do zrozumienia dla nas,
katolików, gdyż wiemy, że Kościół od samego początku
strzeże niezmienności prawd objawionych (depozytu
wiary) według zasady: ani jedna kreska, ani jedna jota nie
może ulec zmianie (por. Mt 5,18). Natomiast judaizm
talmudyczny od początku uważał za ważniejszą od
tekstów Pisma Świętego naukę rabinów (komentarze do
Pisma Świętego). Z tego powodu na przestrzeni wieków
tradycja judaistyczna ulegała nieustannym zmianom,
często z sobą sprzecznym, coraz bardziej pogrążając się w
mrokach pogaństwa i demonicznego okultyzmu. Obrazem
tych przemian jest spisana około XIII w. kolejna – najbardziej
sławna – księga kabały Sefer-ha-Zohar (Księga
Blasku), nazywana biblią kabały, która proces
odchodzenia od religii Mojżeszowej w następnych
wiekach jeszcze bardziej przyspieszyła. W dużej mierze
nauka w niej zawarta jest zbieżna z wierzeniami
gnostyków, ponieważ kabała i gnoza czerpały inspiracje z
tych samych źródeł, a potem wzrastały w bliźniaczym
związku. Jednakże kabała jest wiedzą bardziej
wyrafinowaną, stwarzającą o wiele szersze niż gnoza
możliwości uprawiania czarnoksięstwa.
Podobnie jak w gnozie kabała zakłada boga
praprzyczynę, którego nazwie En-Sof. Bóg ten stwarza
wszystko na drodze swej emanacji (panteizm), to znaczy
wydobywa to, co istnieje, z tego, co już istniało, to jest z
siebie samego. Nowość bardzo istotna dla okultyzmu jest
ta, że wszystko wydobywa z siebie poprzez
wypowiedzenie słowa-nazwy kolejnych dzieł stwórczych.
Kabaliści starają się ustalić wartość liczbową tych nazw
poprzez technikę gematrii, aby w ten sposób zawładnąć
mocą stwórczą Boga. Wszystko co boskie, pochodzące
wprost od En-Sof, zaistniało – według nich – w dziesięciu
kreacjach zwanych Sefirot.
Sefirot tworzą „drzewo” androgyniczne, to znaczy, że
drzewo to posiada stronę męską i żeńską, gdyż En-Sof
według kabalistów jest dwupłciowy – na tym przekonaniu
zasadza się istota obłędu kabały, która seksowi nadaje
charakter kreacyjny, sakralny i zbawczy.
Według kabały En-Sof wyłoniło z siebie boga Ojca
(mądrość), a następnie boga Matkę (wiedzę). Ta para
bogów spłodziła Syna, zwanego: Święty Błogosławiony
oraz Córkę, zwaną: Szechina, Królowa itd. Pożyciu tej
pary przeszkadza zły duch. Dokonuje on gwałtu na
Szechinie. Żydzi zostali stworzeni po to, żeby naprawić
to, co zostało zniszczone grzechem Adama i Ewy.
Według kabały Mojżesz jako wcielenie boga Syna na
górze Synaj połączył się z Szechiną, ale wnet grzech
Złotego Cielca rozłączył świętą parę. Kabaliści żydowscy
wierzą, że każde zdarzenie biblijne ich dotyczące
wpływało na możliwość połączenia lub rozdzielenia się
boskiej pary. Była ona połączona w czasie podboju ziemi
Kananejczyków oraz podczas budowy pierwszej i drugiej
świątyni jerozolimskiej. Rozłąka i moralny upadek pary
boskiej nastąpił w czasie zburzenia świątyni i wypędzenia
Żydów z Palestyny. Szechina dostała się pod kontrolę
złego ducha, a Syn Święty Błogosławiony brał niegodne
nałożnice, których potomstwo jest wcieleniem złego
ducha.
Obowiązkiem wszystkich ortodoksyjnych żydów jest
codzienna i wielokrotna, gorąca modlitwa w celu
doprowadzenia do ponownego seksualnego połączenia
boskiej pary. Według prof. Izraela Shahaka każdego dnia
pobożny żyd wygłasza kabalistyczną formułę: W imię
seksualnego połączenia się Świętego Błogosławionego i
jego Szechi- ny. Następnie obowiązkiem modlącego się
żyda jest wyobrażenie sobie boskiej pary w trakcie
stosunku płciowego, którego każde stadium jest obrazowo
przeżywane przez modlącego się kilkakroć dziennie.
Za pomocą tej seksualnej magii żydzi wierzą, że mogą
manipulować swymi bogami w celu przywrócenia
hegemonii Izraelowi. Warto przy tym nadmienić, jakie
zmiany może spowodować w psychice pobożnego
ortodoksa ten obsesyjny i perwersyjny seksualizm; do
jakich aberacji seksualnych Lucyfer może doprowadzić
naród uprawiający kabałę.
Znane są opisy okrutnych pornotortur stosowanych w
Polsce po wojnie przez żydowskich funkcjonariuszy UB,
połączone z rytualnymi gwałtami i zakończone nierzadko
bestialskim mordem. Pornotor- tury obecnie są stosowane
na wielką skalę przez państwo Izrael wobec
Palestyńczyków, a Amerykanie, przeszkoleni przez
żydów, stosują je wobec Irakijczyków.
Jednakże magia seksualna największe czyni
spustoszenie w codziennym życiu milionów ludzi, często
nieświadomie ulegających jej wpływom. Prowadzi ona do
rozwiązłości, do wyzwolenia w ludziach amoralnego
seksizmu, do propagandy pornografii i prostytucji, do orgiastycznych
zachowań, aż po rytualne orgie w czasie
sprawowanych czarnych mszy. Jest bluźnierczą
odwrotnością chrześcijańskiej wartości czystości i
obowiązku panowania nad popędem zmysłowym.
Obłęd kabały nie wyczerpuje się na praktykach magii
seksualnej, lecz nasila się jeszcze bardziej w jej kosmologii.
Otóż w świecie Sefi- rot (świat kreacji) działają różni bogowie,
miedzy innymi Jahwe-Elo- him, który wynosi Adama i Ewę
(prototyp człowieka) ponad wszystkie boskie istoty
zamieszkujące w świecie Sefirot. Uczynił tak dlatego, gdyż
tylko człowiek odzwierciedlał boską pełnię; jest najwyższą
samokreacją Boga (homodeizm), zaś kształt człowieka mieści w
sobie wszystko, co jest na niebie i na ziemi. En-Sof
wyemanował z siebieSefirot w tym celu, by „przebudzić
się” w człowieku. Nasza cielesność (materialność) jest
zatem jego celem. Gdy go osiągnie, na ziemi zapanuje
„królestwo” (Sefirot Malchut). By zrozumieć, co to
oznacza, wyjaśnimy, kim według kabały jest człowiek.
Nauka kabały o pochodzeniu człowieka i o jego
przeznaczeniu jest podobna do gnostyckiej, z tym, że
dusza ludzka może mieć składnik nefesz (materialny),
który posiada atrybuty pospolite, równe zwierzęcym;
składnik ruach (duchowy), który posiada atrybuty
moralne; składnik neszana (ducha), który posiada
atrybuty boskie, gdyż jedynie on wywodzi się ze świata
Sefirot. Nie trzeba dodawać, że tylko żydzi mają neszana.
Tylko żydzi są ludźmi w pełnym tego słowa znaczeniu,
bo pochodzą od Adama wywodzącego się według kabały
ze świata Sefirot. Dlatego tylko żydom, swym potomkom,
Adam przekazał tajną, boską wiedzę zawartą w kabale,
jak rządzić światem (świat formacji). Natomiast inni
ludzie nie pochodzą od En-Sof, a stworzył ich zły
demiurg, Bóg chrześcijan.
Żydzi dzięki kabale już „obudzili” w sobie boga i
pozostał im jeszcze do osiągnięcia ostatni cel: zapanować
nad całą ziemią, zaprowadzić na niej swe „królestwo” –
jest to realizacja ich ziemskiego me- sjanizmu, całkowicie
sprzeczna z nauką Jezusa Króla. Można sobie wyobrazić,
z jaką pogardą kabaliści, uważając się za ludzi o boskich
cechach, oświeconych boską wiedzą i obdarzonych
boskimi umiejętnościami, patrzą i traktują istoty
człekopodobne (to my), które mają odwagę przeszkadzać
im w osiągnięciu celu oczekiwanego przez En- -Sof, i jak
nas będą traktować, gdyby nastąpiło to ich „królestwo”.
Odpowiedź m.in. znajdziemy w tej oto wypowiedzi:
Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami
na tej planecie. Różnimy się od niższych ras tak, jak one
od insektów. Faktycznie, porównując do naszej rasy, inne
rasy to bestie i zwierzęta, bydło w najlepszym wypadku.
Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym
przeznaczeniem jest sprawowanie władzy nad niższymi
rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone przez
naszego przywódcę za pomocą żelaznej pięści. Masy będą
lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy —
Me- nachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej
Nagrody Nobla.
Okultyzm
Zapoznajmy się teraz z promowanym przez kabałę
okultyzmem, który przejęli Różokrzyżowcy i wszelkiego
rodzaju magowie, a który stał się religią wyznawaną przez
masonów wyższych stopni.
Za główne narzędzia kabalistycznej magii służą język
hebrajski i Pismo Święte Starego Testamentu. Pisownia
hebrajska nie posiada liczb i ich rolę spełniają litery
alfabetu, które przedstawiają zarazem wartości liczbowe.
Dzięki temu, każde słowo (suma poszczególnych liter)
tworzy jakąś liczbę. Na przykład słowo JHWH (Jahwe)
daje liczbę 72. Dla kabalistów jest to przesłanie, że Jahwe
ma 72 imiona. Następnie kabalista wynajduje je w Piśmie
Świętym w ten sposób, że szuka nazw o tej samej
wartości liczbowej. Gdy już ustali komplet boskich imion,
będzie mógł bogiem manipulować za pomocą zaklęć,
recytując w ekstatycznym transie jego imiona, aż do
chwili osiągnięcia nad nim magicznej mocy. W ten sam
sposób – jak wierzą – można zmuszać do posłuszeństwa
wszystkie istoty boskie ze świata Sefirot. Stosowane są
jeszcze inne techniki pomocne w ustalaniu słów-mocy i
zaklęć, polegające na permutacji samogłosek lub na
odnajdywaniu w Piśmie Świętym tajemnych przekazów i
pouczeń za pomocą akro- stychu i anagramu.
Dla kabalistów język hebrajski jest święty, gdyż
uważają, że jest ściśle związany z najgłębszą, duchową
istotą świata. Ma według nich wartość mistyczną, bo
odzwierciedla język stwórczy boga.
Natomiast Stary Testament nie jest dla kabalisty
objawionym Słowem Bożym, które trzeba zgłębiać, by
pozostać w prawdzie przez posłuszeństwo Jezusowi
Mesjaszowi, na którego te pisma wskazują. Dla kabalisty
Stary Testament jest ukrytym kodem, symbolicznym
zapisem tajemnej wiedzy, niezbędnym rekwizytem do
czynienia czarów. Kabalista szuka w tekście ksiąg
Starego Testamentu ukrytych przekazów lub słów i liczb,
które En-Sof użył na wydobycie z siebie danej kreacji, bo
wierzy, że te słowa mają moc stwórczą, którą chce
zawładnąć.
Żydowska kabała jest praktycznym podręcznikiem
czarnoksięstwa i czarów, jak przy użyciu imion boskich
dokonywać cudów (taumatur- gia), jakie stosować
rytuały, by zmuszać „bogów” i duchy do określonych
działań (teurgia), jak wykonywać amulety i talizmany
(jakie słowa hebrajskie na nich umieszczać), jak układać
anielskie alfabety, jak posługiwać się zaklęciami
przeciwko „demonom” i ludziom (zdejmowanie i
nakładanie klątw, złych uroków), jak uzdrawiać (m.in.
przez stosowanie organów zwierzęcych, a obecnie za
pomocą homeopatii), jak zapewniać zdrowie lub
pomyślność czy podbić serce kobiety itd. Kabała uczy
wywoływać dusze zmarłych, przepowiadać przyszłość
(tarot) oraz „eg- zorcyzmować” (kabała zakłada bowiem
wędrówkę dusz, reinkarnację, a w związku z tym,
ponieważ uważa, że niektóre dusze poza kolejnością
wchodzą w człowieka, uczy jak je „egzorcyzmować”).
Okultyzm płynący z kabały przeniknął współczesny nam
świat tak, jak przenikają promienie rentgena, w sposób
nieodczuwalny, wyniszczając w ludziach wiarę, rozsądek
i instynkt samozachowawczy. Dotarł już także do
najmłodszych dzieci wkomponowany w gry, bajki,
książki typu Harry Potter.
Jeśli jesteś katolikiem i człowiekiem wierzącym, to nie
możesz mieć cienia wątpliwości, kto stoi za tymi czarami
i czyją mocą posługują się kabaliści. Pomyśl też, jak
nieszczęśliwi są ludzie, którzy ulegają tak wielkiemu
złudzeniu; diabeł spełnia ich życzenia, bo przecież ich
wiara i praktyki są jego pomysłem na zniszczenie
Kościoła i ich samych.
Mistycy i mistycyzm kabały
Na wstępie wyjaśnimy, co oznacza termin „mistyka” w
znaczeniu ezoterycznym. Nie ma on nic wspólnego z
treścią, którą mistyce przypisuje tradycja katolicka, a
która polega na nawiązaniu duchowych relacji z Osobami
Trójcy Świętej i ze świętymi, lub na przeżyciach i
doznaniach, które Pan Bóg dopuszcza. Jeśli mówimy o
mistyce ka- balistów, którzy mają pojęcie Boga
przeciwstawne do naszego i dążą po odwrotnej do naszej
drodze „doskonałości”, to jest rzeczą oczywistą, że ich
przeżycia mistyczne są związane z relacją ze światem
duchów zbuntowanych. W literaturze kabalistycznej
nazywanie tych rzeczy za pomocą pojęcia „mistyka” jest
celowe, by chrześcijanom mącić w głowach. Trzeba więc
pamiętać, że to, co dla kabalistów jest mistyką, dla nas
jest opętaniem, i w takim znaczeniu używamy terminu
„mistyka” w odniesieniu do nich.
Całkowite zdemonizowanie kabały nastąpiło za sprawą
kabalisty- -mistyka Izaaka ben Salomona Lurii
(1534-1572), zwanego Lwem. Ponieważ jego mistyka,
wybitnie okultystyczna i teozoficzna (głosząca m.in.
osiąganie stanu boskości na drodze reinkarnacji –
łańcucha kolejnych wcieleń), pokrywała się z aspiracjami
narodu żydowskiego, od roku 1630 stała się „teologią”
całego judaizmu.
W „objawieniach” udzielonych Izaakowi Lurii w czasie
przeżyć mistycznych poznał on nowe zadania stojące
przed Izraelem. Dane mu było poznać, że proces emanacji
En-Sof zakończył się kosmiczną katastrofą. Pod naporem
promieniowania En-Sof pękło dziesiąte (ostatnie
naczynie) Sefirot – Szechina, która w następstwie tonie w
chaosie, a potłuczone skorupy uniemożliwiają osiągnięcie
żydom celu, to jest przyjścia mesjasza i nastania
„królestwa” En-Sof.
Kabała luriańska wzywa żydów do wybawienia z tych
tarapatów boga. Zadaniem ich staje się wielkie dzieło
naprawy (tikkun) – odkupienie. Ma ono pobudzić
drzemiące w nich iskry boskości do wysiłku, by na drodze
dobrych uczynków „na dole” doprowadzić do regeneracji
sefirotycznego porządku „na górze”. Co oznaczają te
dobre uczynki? Otóż, czy dany uczynek jest dobry –
według Lurii – decyduje wyłącznie wewnętrzna intencja
jego sprawcy. Tu odnajdujemy źródło relatywizmu, tak
bardzo dziś niszczącego cywilizację zbudowaną na
obiektywnych wartościach chrześcijańskich.
Ortodoksyjny judaizm rabinistyczny (instytucjonalny,
oparty o strukturę synagog), uznawał za czyny
zasługujące studiowanie ksiąg Starego Testamentu i
przestrzeganie jego prawa i przykazań, za co spodziewał
się od Boga nagrody. Judaizm kabalistyczny za zasługują-
cy uznał natomiast tikkun – dzieło naprawy poprzez
praktyki podyktowane przez kabałę. W kabale, jak
wiemy, dobrym, bo mocą ich boga sprawionym
uczynkiem, są przede wszystkim czary i wszelka magia.
Izaak Luria wraz ze skupioną wokół niego grupą
kabalistów nauczał, że proces „odkupienia”, którego
duszą są „religijne” działania żydów, już jest w fazie
końcowej. Gdy ono nastąpi, jego przejawem będzie
przyjście mesjasza. Dlatego mesjasza nie trzeba
oczekiwać, ale trzeba go wykreować, a każdy żyd ma w
tym dziele udział.
Mistycyzm Izaaka Lurii stał się podwaliną ruchów
mesjańskich w następnych wiekach. Pierwszym z nich
był sabataizm, drugim cha- sydyzm, a trzecim frankizm,
ale również ubocznym skutkiem mistycyzmu Izaaka Lurii
była haskala. Zarówno haskala, jak i frankizm były
ruchami przeciwstawnymi do chasydyzmu i wzajemnie
się zwalczającymi. Te mesjańskie ruchy i dalsze mutacje
judaizmu kabalistycznego omówimy, bo one dopiero
pozwolą nam zrozumieć obecną sytuację w Polsce i
świecie.
Założycielem ruchu sabatajskiego był Sabataj Cwi ze
Smyrny (1626- -1676), uważany za wcielenie mesjasza.
Miał on kilka przeżyć mistycznych, w których został
pouczony o swej roli mesjasza i w jaki sposób ma ją
wypełnić. Pierwsze „oświecenie” wypadło w
znamiennym roku 1648, na ten bowiem rok
Sefer-ha-Zohar wyznaczyła datę zbawienia. Głos boży
(bat kol) przemówił do niego: Tyjesteś zbawcą Izraela,
Mes-jaszem, synem dawidowym, pomazańcem Boga
jakubowego, ty zbawisz Izrael i zbierzesz go z czterech
krańców ziemi w Jerozolimie. Chociaż w następstwie tego
przesłania ujawnił się żydom jako ich nowy mesjasz, nikt
nie brał go na serio, gdyż sposób jego postępowania
zdradzał oznaki choroby psychicznej. W stanach
maniakalnego entuzjazmu czuł się przymuszony do
popełniania czynów sprzecznych z nakazami religii,
wymawiał imię Boże, naruszał posty itd. Sabataj
wykonywanie czynów niemoralnych uważał za część
swojej funkcji mesjańskiej, dzięki której miał dokończyć
tikkun dla dokonania odkupienia. Jego stosunek do prawa
mojżeszowego spowodował, że rabini (instytucjonalni) ze
Smyrny w 1651 roku rzucili na niego klątwę i wypędzili
go z miasta. Przeganiany przez rabinów ortodoksyjnych z
miejsca na miejsce, w Kairze poślubił Sarę, polską
żydówkę, uprawiającą prostytucję. W końcu udał się do
Palestyny i tam spotkał kabalistę-mistyka, Natana z Gazy,
cieszącego się dużą popularnością. Ten z kolei w
mistycznej ekstazie zobaczył Sabataja na boskim tronie w
niebie (merkawie), co spowodowało, że ogłosił go
mesjaszem, królem Izraela. Po ukoronowaniu Sabataja na
króla, rozesłał posłańców na cały świat z wiadomością, że
mesjasz przyszedł i że obali sułtana tureckiego, a sam
wjedzie do Jerozolimy w roku 1666 na lwie, trzymając w
ręku siedmio- głowego węża. Na skutek tego w roku 1665
żydzi z całego ówczesnego świata zjeżdżali się do
Jerozolimy. Jednakże rabini jerozolimscy wyrzucili
Sabataja ze Świętego Miasta. Nie zrażony tym, udał się
do Konstantynopola, aby zdetronizować sułtana. Został
tam uwięziony i dano mu do wyboru albo śmierć, albo
konwersję na islam. Sabataj zamienił kapelusz żydowski
na turban, a w zamian otrzymał nową żonę i stanowisko
odźwiernego. Nie zraziło to jednak jego stronników i
członków pokaźnego dworu, którym wcześniej
wyznaczył funkcje i oddał w zarząd prowincje przyszłego
królestwa mesjańskiego.
Dla dalszej jego działalności i dla kierunku, w którym
ruch sabatajski się rozwinął, decydujące znaczenie miało
kolejne przeżycie mistyczne w dwa lata po tym, jak
przeszedł na islam. Głos boży uświadomił mu sens tego
kroku: oto został posłany do innych religii, by pozbierać
ziarno boże tam zasiane. Aby mogło nadejść zbawienie,
musi on naukę kabały zanieść gojim (to my) i nawrócić
ich na „prawdziwą wiarę”, która nie ogranicza się do
żadnej konkretnej religii, bo wykracza poza wszystkie
religijne instytucje (idea ta szerzona jest dziś w ramach
New Age, nowej religii świata, wznoszonej na
fundamencie judaizmu).
To przeżycie mistyczne Sabataja opisał Mosze Lansado.
Zaczyna się ono tymi słowami: Wiedzcie, że w
nocpaschową 1668 roku spodobało się bogu, aby jego
duch święty spoczął na prawdziwym zbawcy, naszym
panu, wielkim, czystym i świętym królu i mesjaszu,
Sabataju Cwi, aby wybaw(ię)ił w tym czasie Izraela… W
taki oto sposób nastąpiła, w oparciu o autorytet boga,
gloryfikacja odstępstwa i zachęta do naśladowania.
Sabataj Cwi jako mesjasz pociągnął za sobą setki tysięcy
żydów. Powstał w ten sposób w judaizmie prąd
kabalistyczny zwany sabataizmem. Jego główny rozwój
nastąpił w Małopolsce, Podolu, Czechach i na Morawach,
a obecnie kwitnie w USA i Izraelu.
Haskala, chasydyzm i frankizm
Choć haskala jest ruchem nieco późniejszym od
pozostałych ruchów mesjańskich, to ona jednak rzuca na
nie światło potrzebne do dostrzeżenia w nich istotnych
różnic. Dlatego ten żydowski ruch omówimy jako
pierwszy.
Pomysłodawcą haskali był niemiecki filozof, żyd
kabalista Mojżesz Mendelssohn (1729-1786), zarazem
mistrz duchowy Adama Weis- shaupta, mający ogromny
wpływ na powstanie illuminatów i kierunek ich działań.
W dobie oświecenia różne prądy filozoficzne, burzące dotychczasowy
sposób myślenia i postępowania, nie tylko
oddziaływały na chrześcijan, ale również na żydów.
Mojżesz Mendelssohn uznał, że nie istnieje sprzeczność
między racjonalnym (nowoczesnym) unormowaniem
tradycyjnego stylu życia żydów, a wyznawanym przez
nich judaizmem, i wezwał ich do zewnętrznego
upodobnienia się do środowisk, w których żyją.
Dotychczas żydów żyjących pośród innych narodów
wyróżniała ich odmienność religijno-narodowa. Z tej racji
żydzi tworzyli kulturowe getta, całkowicie wyodrębniając
się w danej społeczności. Powodowało to sytuację dla
nich niekorzystną, gdyż doświadczali oni dyskryminacji
ze strony otoczenia, z którym się nie identyfikowali, a
które często traktowali instrumentalnie do własnego
wzbogacenia się. Dlatego wezwanie do akomodacji, które
rzucił Mendelssohn, zostało przez żydów chętnie przyjęte.
Można by to ująć hasłem: judaizm miej w sercu, a na
zewnątrz nie wyróżniaj się niczym od otoczenia. Ten
kierunek był całkowicie zgodny z religijnym
mistycyzmem Izaaka Lurii i z praktycznym przykładem
pozostawionym przez mesjasza Sabataja Cwi. Program
dostosowawczy Mendelssohna przewidywał:
– modernizację kultury żydowskiej (zarzucenie
tradycyjnego ubioru, obyczajów i języka jidisz);
– emancypację;
– zdobycie przez żydów, świeckiego, nowoczesnego
wykształcenia, zwłaszcza w zawodach wolnych;
– propagowanie rolnictwa (dotyczyło to biedoty
żydowskiej);
– współdziałanie polityczne z władzami danego
państwa.
Na fali haskali rozwinął się nurt asymilacyjny, w
ramach którego liczni żydzi przyjmowali chrzest,
upodabniając się zewnętrznie i w tym względzie do
chrześcijan. Pozwoliło im to sięgnąć po stanowiska do tej
pory dla nich absolutnie niedostępne, między innymi w
Kościele katolickim.
Haskala, popularna wśród kabalistów, pociągnęła setki
tysięcy żydów i była dla nich swego rodzaju „przewrotem
kopernikowskim”. Spotkała się jednak ze zdecydowanym
sprzeciwem środowisk tradycyjnych, gdyż rabini
instytucjonalni widzieli w niej ogromne zagrożenie dla
judaizmu religijno-narodowego.
Całkowicie inną drogą poszedł ruch chasydzki,
rozwijający się żywiołowo zwłaszcza w Europie
Wschodniej oraz na kresach Polski. Jego protoplastą był
kabalista Izrael ben Eliezer (1695-1760), kolejne po
Sabataju Cwi i Baruchii Russo (1677-1720) wcielenie
mesjasza, dzięki wstąpieniu w niego iskry mesjasza
(Nicoc Maszijach).
Wszystko w jego życiu zaczęło się od przeżycia
mistycznego, które opisał w liście do szwagra, Gerszona z
Kutów. W opisanej tam ekstazie zobaczył między innymi
mnóstwo ludzi spieszących i powracających po kabalistycznym
słupie (Kaduceusz Hermesa), obrazującym
wędrówkę dusz (reinkarnacja). Wszyscy ci ludzie, żywi i
umarli, prosili go: Dla wzniosłości chwały twojej Toiy
(nauki) JHWH obdai~zył cię większą mądrością
dodatkową, jak zdobyć rozumienie tych l-zeczy. Zaprosili
go, aby po słupie wspinał się razem z nimi. Z dalszego
opisu wynika, że dotarł na najwyższy szczebel pałacu
króla, mesjasza prawdziwego, gdzie potwierdzono jego
mesjańskie powołanie i wprowadzono w najgłębsze
tajniki kabały. Jako kabalista twierdził potem, że poznał
„imię boże”, a wymawiając je panuje nad bogiem, który
spełnia jego rozkazy. Stąd przypisano Izraelowi ben
Eliezer nowy tytuł: Baal Szem Tow (bóg dobrego
imienia), w skrócie Beszt. Około roku 1740 ogłosił on
własną księgę kabały Sefer Sziwche ha-Beszt, w której
objawia się jako mesjasz oraz zapowiada, że podniesie z
prochu Szechinę, a Izrael poprowadzi drogą zbawienia.
Wkrótce stał się sławnym magiem, publicznym
uzdrowicielem z chorób fizycznych i duchowych,
ekspertem od talizmanów, amuletów, zaklęć i
egzorcyzmów.
Powołał on do istnienia odrębną od struktury judaizmu
instytucjonalnego organizację „nowych sabatajczyków” –
chasydów. Jako mesjasz, cudotwórca, otoczył się
królewskim dworem i namaścił swych uczniów (segula)
znanych pod nazwą „cadyków”, na pełnienie mesjańskiej
posługi. Utworzyli oni również swoje dwory i jako
cadykowie kabalistycznymi sztuczkami związali z sobą
diasporę żydowską z ogromnych terenów, od Moskwy po
Ren.
Choć chasydyzm był ruchem odwrotnym do haskali i ją
zwalczającym, to jednak ich zagorzałymi wrogami stali
się także rabini reprezentujący tradycyjny,
instytucjonalny judaizm.
Współcześnie do ruchu chasydzkiego zaistniał inny,
żydowski ruch społeczny jemu przeciwstawny, ściśle
związany z haskalą, tzw. fran- kizm. Ruch ten, będący
religijną sektą, odcisnął ogromne, demoniczne piętno na
Polsce, które trwa do tej pory. Jego autorem był żydowski
kabalista, także związany z sabatąjczykami, Jakub Frank
(1726-1791), który prawie równolegle do Beszta ogłosił
się mesjaszem. Swoje pierwsze doznanie mistyczne
przedstawione jako zesłanie „Ducha Świętego” przeżył w
Salonikach 20 listopada 1753 roku. Obecni przy tym jego
pierwsi stronnicy: Mardochaj z Pragi, Nachman z Buska i
rabbi Nusen ze Lwowa potwierdzali, że otrzymał
wówczas z rąk samego Sabataja Cwi mesjański mandat.
Inne źródła żydowskie dodają, że podczas tego transu
Jakub Frank tarzał się po ziemi i toczył pianę z ust.
Jego ideologię religijną, mesjańską, skrystalizowaną
pod wpływem tego transu można ująć w następujący
sposób: ponieważ obecnym światem władają demoniczne
siły, wszystko co go porządkuje (prawo Boże,
przykazania, porządek społeczny itd.) ma wymiar
negatywny, zniewalający, sprzeczny z przyszłym
światem, w którym ten porządek nie znajdzie uznania.
Droga zaś zbawienia wiedzie na samo dno otchłani ciemności,
bo tylko w ten sposób można potem wspiąć się w
górę. Innymi słowy mesjańskie wyzwolenie osiąga się
dopiero na samym dnie otchłani. Aby się tam dostać,
trzeba wyzbyć się zasad moralnych, względów
religijnych, zwyczajów i wszelkich wartości (instrukcja
diabła dla jego sług; zawładnęła ona ideologicznie kabałą
i kabalistami).
Kroniki frankistów zanotowały jeszcze trzy następne
zstąpienia nań „Ducha Świętego”. Pod wpływem
pierwszego żydowski król Jakub Frank postanowił udać
się z misją mesjańską do Polski; pod wpływem drugiego
postanowił rzucić otwarte wyzwanie ortodoksji przez
popsucie wiary; skutkiem trzeciego była decyzja przejścia
na chrześcijaństwo wraz z całym swym królewskim
dworem. Cel swej konwersji przedstawił w słowach:
Nadszedł na koniec czas na oswobodzenie Izraela
wyznaczony; że naród żydowski wnijdzie niebawem w
dziedzictwo i używanie wszystkich zaszczytów, swobód i
dobrodziejstw, jakie Pan przedwieczny przyrzekł ich
przodkom.
Triumfalny wjazd katolika Franka do Warszawy w
karecie otoczonej przez pięćdziesięciu jezdnych z jego
dworu odbył się w 1756 r. Za jego przykładem w
następnych latach na katolicyzm w Polsce przeszło około
24 tysiące żydów, jego stronników, uzyskując na mocy
ustawy sejmowej z 1786 r. szlachectwo. Przechrzty
żydowskie przejęły katolicyzm, ale żeniąc się prawie
wyłącznie między sobą, nadal praktykowały obrzezanie i
nie zachowywały żadnych norm moralnych obowią-
zujących katolików. Stały się najgroźniejszym pasożytem
toczącym stopniowo organizm narodu polskiego.
Mesjasz Jakub Frank, sprzymierzony z iluminatami i
syjonistami żydowskimi, prowadził własną, intensywną
politykę z przyszłymi zaborcami Polski, snując co do
naszej Ojczyzny przewrotne plany: Nie tylko przez taką
ludność, ale także przez niesłychane swobody i rozkosze
ludu żydowskiego w Polsce, i ja bym ten kraj prędzej
nazwał żydowskim niż polskim, judzką nie polską
ziemią, bo te miliony mieszczan i chłopów jedynie dla
żydów żyją. Na nich w pocie czoła pracują i sam Bóg po
Palestynie Polskę musiał dla żydów na nową ziemię
obiecaną, a Kraków na nową Jerozolimę przeznaczyć. W
tym celu spowodował wielką, osiedleńczą wędrówkę
żydów europejskich na ziemie polskie. Tylko w zaborze
austriackim osiedliło się wtedy kilkaset tysięcy żydów.
Frankizm poprzez swoją antypolską politykę był
potężnym i skutecznym ciosem zadanym naszemu
Narodowi w okresie przedrozbiorowym i ustawicznie
ponawianym w każdej krytycznej sytuacji dla naszej
Ojczyzny. Natomiast ruch kabalistyczno-okultystyczny
wdarł się do Kościoła katolickiego w Polsce, deprawując
i niszcząc wiarę jego członków praktykami magicznymi
(doskonałe rozwinięcie tego tematu znaleźć można w
książce Henryka Pająka pod tytułem Kościół do
katakumb – Polska do kasacji; tel. 81 -50 30 616).
Sam judaizm pod wpływem działalności demonicznych
mesjaszy pękł. Z powstałego chaosu wyodrębnić możemy
cztery większe skorupy: ruch talmudyczny (tradycyjny),
sabatajski, chasydzki i frankowski. W swych założeniach
były one sobie przeciwstawne, z sobą rywalizujące i
wzajemnie się zwalczające, czasem z całą
bezwzględnością.
Grzebanie w brudach przeszłości napawa ohydą i
odstręcza. Zdajemy sobie sprawę, że szczególnie jest to
trudne dla osób szczerze wierzących w Chrystusa i
kochających swą Ojczyznę, Polskę, w żyłach których
płynie krew semicka. Choć mogą stanowić najpiękniejszy
klejnot w koronie Jezusa Króla Polski, jak np. Św. Edyta
Stein, to jednak pokusa może w nich wyzwalać uczucia
lęku lub buntu.
Z tych lub innych względów może i w Tobie, Drogi
katoliku, budzi się chęć ucieczki od tych tematów? Zważ
jednak w swym sumieniu, że opisywane wydarzenia, to
nie jest jakiś chwilowy epizod czy jednorazowy, okrutny
mord dokonany przez dawno pokonanych i osądzonych
sprawców. Przeszłość, w której „grzebiemy”, to narodziny
bestii, która przez ludzi wierzących nie zwalczona,
urosła do tak monstrualnych rozmiarów, że swym
cielskiem dziś przysłoniła ludzkości prawdę, uczciwość,
honor, sprawiedliwość… i samego Boga. Ludzie patrzą na
obraz bestii i ponieważ nie widzą już niczego poza nią,
oddają jej pokłon. Oznacza to, że pochłonęła ich
świadomość, wrażliwość, ich dusze i ich samych. Uznając
jej prawa, ludzie stali się do niej podobni, a przecież
każdy, kto identyfikuje się z bestią, będzie katowany
ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka
(por. Ap 14,6-13).
Spróbuj sam przed sobą zdemaskować bestię i miej
odwagę stanąć po stronie Prawdy. To wystarczy, byś
uratował siebie i wiele bliskich ci osób.
Szaleństwo kabały udzielone masonerii
Jakkolwiek organizacyjnie i koncepcyjnie żydostwo się
podzieliło, to jednak ich dziedzictwem i łącznikiem
pozostała kabała, wspólne źródło tajemnej wiedzy i
„boskich umiejętności”. Wjej ramach rozwijano
ustawicznie kult diabła, który został zaanektowany przez
masonerię w formie religii lucyferycznej i przez nią
narzucony światu.
Kult diabła ustawicznie pogłębiano i rozwijano w trzech
zasadniczych kierunkach: czarnoksięstwa, nierządu
sakralnego i ofiar z ludzi.
Czarnoksięstwo zasadza się na założeniach ich
teoretycznej wiedzy
0 świecie duchowo-boskim (Sefirot), o zbawieniu
człowieka i funkcji cierpienia. Wiedza ta stanowi
całkowitą odwrotność do pouczenia Bożego, na którym
budował przez dwa tysiące lat katolicki Kościół. Kabał
iści bowiem twierdzą, że Lucyfer, Belzebub i Astaroth
należą do świata bogów (Sefirot), a wąż przemawiający
do Adama i Ewy w raju to inspirator i opiekun, chroniący
kabalistów przed niesprawiedliwością Boga chrześcijan,
który swych wyznawców chce utrzymać w niewoli przez
pozbawianie ich dostępu do wiedzy (magii).
Dla kabalistów wąż jest więc uosobieniem mądrości,
która jest jednak poznaniem dobra i zła. Stąd w wężu
obok dobra drzemie zło. Ka- balista korzystając z
„dobrej” mądrości węża, zabezpiecza się równocześnie
przez drzemiącym w nim złem, np. kreśląc wokół siebie
kredą okrąg (symbol boskiej doskonałości) lub używając
pentagramu (pięcioramienna gwiazda zwrócona do góry
tylko jednym szpicem). Prawdę mówiąc, te
zabezpieczenia mają taką wartość, jak instrukcja lisa dana
kurom, jak się mają przed nim bronić.
Istota „mądrości węża” jest zakodowana w tzw.
Kaduceuszu Hermesa – w mitologii greckiej symbolu ładu
i pokoju. Wyobraża on równowagę pomiędzy
przeciwstawnymi siłami oraz ich jedność – brak różnicy
między dobrem a złem. Kaduceusz Hermesa legł u
fundamentu nowej, liberalnej ideologii, w której każde
wierzenie, każdy pogląd
1 każde zachowanie ma taką samą wartość. Stanowi on
klucz do poznania logiki myślenia i działania kabalistów –
masonów.Dwa węże oplatające pionową oś świata dla
nich symbolizują szlak wiodący z ziemi do nieba,
któremu towarzyszy nieodzowność tak dobra, jak i zła.
Jest to zarazem droga odrodzenia wtajemniczonego, na
której panuje nieustanny ruch wznoszenia się i opadania
(raz ku dobru, raz ku złu) wymuszony przez uniwersalną
siłę (En-Sof). Dlatego temu mchowi wtajemniczony
bezwolnie i bezkarnie musi ulegać, bo umożliwia on
osiągnięcie celu. Dwa skrzydła lub kula wieńcząca
pionową oś świata wskazują na ten cel. Jest nim stan
boskości, a zarazem powrót do sofirotycznego nieba. Ale
ostatecznym ich celem jest osiągnięcie pełnej jedności ze
swym bogiem. Jak on wygląda, możemy poznać dzięki
jego samoobjawianiu się w czasie ekstaz mistycznych
kabalistów.
Udoskonalony portret Baphometa – Lucyfera (patrz
poniżej) sporządził na tej postawie mason kabalista,
Eliphas Levi Zahet (1810-1875).
Symbolika zawarta w tym wizerunku od góry oznacza:
słup światła wieńczący łeb – imię Lucyfera (niosący
światło); rogi – królewską wła-dzę; gwiazda – dla
kabalistów święty pentagram, a dla czarnoksiężników
„wielki arkan”; skrzydła – przynależność do Sefirot;
narządy tak kobiece, jak i męskie – w kabale atrybut istot
boskich; Kaduceusz Hermesa w brzuchu – jedność
przeciwieństw; tron na globie – symbol panowania nad
światem; na rękach napisy solve i coagula „zwiąż” i
„rozwiąż” – czarnoksięska władza rozwiązywania i
związywania zła i dobra.
Eliphas Levi stał się jednym z największych
czarnoksiężników. Jego dzieło Dogmat i lytuał wysokiej
magii było milowym krokiem w rozwoju okultyzmu.
Księga ta dzielona na 22 rozdziały – bo tyle jest liter w
alfabecie hebrajskim i kart w tarocie – traktuje magię jako
prawdziwe kapłaństwo ze swoimi kapłanami, ołtarzami i
liturgią.
Samo imię Baphomet, będące anagramem, czytane na
wspak (temoh- pab), oznacza: Templi omnium hominum
pacis abbas (ojciec świątyni powszechnego pokoju
między ludźmi). Dla tego boga masońscy kapłani
kabalistycznej religii odprawiają liturgię czarnych mszy, a
wszystko w tej liturgii jest na wspak, na opak, na
bluźnierczą odwrotność. Nieodłącznym elementem tej
liturgii jest magia seksualna (prostytucja) o charakterze
orgiastycznym, w której Baphomet ma szczególne
upodobanie. Dlatego jest z iście diabelską przebiegłością
rozpowszechniana przez kabalistów zwłaszcza pośród
chrześcijan.
Znany jest opis tej liturgii odprawianej już w XVIII w.
przez kabalistę, przechrztę, mesjasza Jakuba Franka wraz
z jego królewskim dworem: dnia ósmego był
Matuszewski-Nadwornieński ochrzczony i Nasz Pan z
Jejmością nagą trzymali go do chrztu (…). Wiele orgii
seksualnych poprzedzało (podobne) obrzędy frankistów.
Np. w lipcu 1795 r. we Lwowie (…) miała miejsce
mistyczna orgia, która zaczęła się od tego, że Frank
pobłogosławił swoich wyznawców h’zyżem i słowami:
„Daj nam moc widzenia Go i wielkie szczęście służenia
Mu (Baphometowi), następnie jak opisuje jeden z
frankistów—Pan postawił wartę z naszych na dworze,
aby nikt nie odważył się patrzeć na okna nawet, sam
wszedłszy z Braćmi i Siostrami, rozebrał się do naga, toż
i wszem zgromadzonym rozkazał, a wziąwszy ławkę
przybił w środku gwóźdź i postawił na niej dwie świece
zapalone, a do tego gwoździa przywiesił swój Krzyż i tak
klęknąwszy najprzód sam wziął krzyż i skłoniwszy się na
wszystkie cztery strony go pocałował, toż Jejmość, a
potem wszem rozkazał uczynić, dopiero potem
obcowanie nastąpiło podług jego wyznaczenia.
Współżyło wówczas ze sobą czternaście par jego
wyznawców, a jedna z kobiet, nienawykła do takich
widoków, dostała ataku śmiechu, że się uspokoić nie
mogła, Frank kazał zgasić świece i dalej orgia przebiegała
po ciemku.
Kult Baphometa stale się rozwijał i inspirował jego
wyznawców do kolejnych szaleństw, które wprost
przerażają swą ohydą i generują najbardziej mroczne
zachowania ludzkie. Według kabały wszyscy bogowie
magii są ze świata Sefirot, z Lucyferem, Belzebubem i
Astarothem na czele. Są oni dwupłciowi w znaczeniu
hermafrodycznym, tzn. posiadają narządy rodne męskie i
żeńskie i robią z nich użytek, by dokonywać kolejnych
kreacji.
W księgach kabały wyjaśnia się pochodzenie demonów
od Ewy, która je zrodziła, spółkując z wężem w raju.
Demony miał także spłodzić Adam i jego synowie,
współżyjąc z istotami ze świata Sefirot. Stąd dążenie
kabalistów do przyzywania na rytualne orgie „boskich
gości” w celu odbycia z nimi kopulacji (przynajmniej
dochodzi do niej w formie rytualno-misteryjnej).
Założony 30 kwietnia 1966 r. w San Francisco
Światowy Kościół Szatana przez żydowskiego kabalistę,
masona, Antoniego Szandora La- Veya był następnym
milowym krokiem w rozwoju liturgii kultu Baphometa.
LaVey jest autorem Biblii Szatana, w której zachęca do
ulegania wszystkim zwierzęcym instynktom, a zwłaszcza
popędowi seksualnemu i agresji. Natomiast w kolejnej
książce Satanistyczny rytuał, zawarł szczegółowe
instrukcje kultu Zła. Od tego czasu w USA, a wkrótce w
całym świecie, zaczęły mnożyć się relacje o
demonicznych rytuałach, podczas których składane są
ofiary nie tylko ze zwierząt, ale także z ludzi. Towarzyszą
im sadystyczne orgie, często z udziałem dzieci. W Kanadzie
tysiące osób zeznało, że jako dzieci były
świadkami okrutnych scen związanych z kultem
satanistycznym. Zmuszano je do jedzenia kału, picia
moczu i krwi. Gwałcono je i wciągano w orgie seksualne,
bywały też świadkami zabójstw rytualnych.
W USA ginie co roku bez śladu kilkaset tysięcy dzieci,
w tym niektóre zbyt małe, by uznać, że uciekły same z
domu. Policja odnajduje co roku parę tysięcy
niezidentyfikowanych zwłok dzieci. Wiele tortur,
zabójstw z następującym po nich kanibalizmem wynika u
satanistów z przekonania, że w ciele ludzkim jest energia,
którą można sobie przyswoić. Im mniejsza jest istota
żywa, tym cenniejsza w oczach Bożych. Dlatego warto ją
zabić i spożywając jej ciało, zdobyć ogromną, jak wierzą,
energię. Niektóre dziewczęta z kręgów satanistycznych,
tzw. breeders, specjalnie zachodzą w ciążę 30 kwietnia,
aby 31 października w wigilię Wszystkich Świętych, dla
nich święta Halloween, dokonać aborcji i złożyć w ofierze
Szatanowi niemowlę, które zostaje spożyte przez
uczestników rytualnej uczty. Nachalne narzucanie
społeczeństwom prawa do aborcji, a czasem wręcz
zmuszanie do niej, ma także charakter rytualny kultu
Baphometa.
Często zdarzają się w kręgach satanistów zabójstwa
dorosłych na podłożu rytualnym lub dla rozładowania
agresji. Ponadto setki młodych ludzi w USA popełnia
także samobójstwo pod wpływem słuchania satanistycznej
muzyki heavy metal. W samych nazwach
amerykańskich zespołów heavy metalowych zawiera się
często słowo „śmierć”, „mordercy”, „krew”, np.: Spill
your Blood (Przelej swą krew), Mega-death
(Mega-śmierć), Mandatory Suicide (Samobójstwo na
rozkaz), Slayers (Mordercy). Zjawisko to występuje
również w Polsce, wystarczy wspomnieć o niesłychanie
sławnym wśród młodzieży zespole Behemoth (!), do 1992
r. występującym pod nazwą Baphomet (!), którego lider,
Nergal, niejednokrotnie publicznie na scenie dopuszczał
się profanacji symboli religii katolickiej, np. podarł i
spalił Biblię podczas jednego ze swoich koncertów.
Obecnie Ameryka z racji swych masońskich tradycji
oraz jako światowe centrum kabały i syjonizmu jest
najbardziej dotknięta skutkami opętania. Jednakże zaraza
kultu Lucyfera dotarła już do wszystkich krajów i
powyższe dane liczbowe należałoby w skali świata
wielokrotnie powiększyć. Za nimi kryje się bezmiar
cierpienia, życiowych tragedii oraz upodlenia milionów
ludzi, którzy stali się igraszką zezwierzęconych sług
Baphometa. To zło szerzone w świecie coraz częściej
zagląda do naszych domów, by niszczyć zwłaszcza nasze
dzieci i młodzież.
Nie zapominajmy jednak, że główne działania
żydomasonerii są wymierzone przeciwko katolickiemu
Kościołowi i zostały one krwawo zapisane w historii
poszczególnych narodów. Powróćmy zatem do
przerwanej relacji o rewolucjach i wojnach, których
celem było jego zniszczenie.
Rewolucja meksykańska i hiszpańska
Dobrze znane są losy rewolucji październikowej w Rosji i
jej owoce: rzeź dziesiątków milionów obywateli Rosji,
dziesiątki tysięcy zniszczonych świątyń, prawie
doszczętne unicestwienie duchowieństwa katolickiego,
bezlitosne czystki tzw. wrogów ludu, więzienia i łagry z
głodem i torturami za przyjęcie np. sakramentu chrztu lub
za posiadanie przedmiotów religijnych; przerażający
totalitaryzm pozbawiający wolności i środków do życia
naród rosyjski. Podobne rewolucje pustoszą dziś narody
Azji, Ameryk i Afryki, narzucając im w miejsce
objawionej wiary ideologię marksistowską.
Oto jeden z mniej znanych przykładów przebiegu
rewolucji masońskiej. Historia prześladowań Kościoła
katolickiego w Meksyku w latach 20. i 30. XX w. należy
do szczególnie jaskrawych przejawów antychrze-
ścijańskiego fanatyzmu masońskiego. Patologiczne
uprzedzenia antyreli- gijne i antykościelne grupy
meksykańskich polityków przynależących do masonerii
ściągnęły na Meksyk niszczącą wojnę domową lat
1926-1929. Sto tysięcy ludzi zapłaciło życiem w ciągu
trzech lat za fanatyzm i nietolerancję tamtejszych wrogów
Kościoła. Masoneria meksykańska miała historię
sięgającą aż do XVIII w. W 1828 r. w Meksyku na terenie
całego kraju działały 102 loże masońskie. Już w 1874 r.
masoneria meksykańska była na tyle silna, że zdołała
przeforsować wprowadzenie zdecydowanie
antykościelnego ustawodawstwa. Pięciu kolejnych
prezydentów Meksyku osiągnęło najwyższy stopień
wtajemniczenia, 33. w rycie szkockim. Rosnące
zdominowanie meksykańskiego życia politycznego przez
masonerię w ciągu drugiego dziesięciolecia XX w.
znalazło szczególnie mocne odbicie w skrajnie
antyklerykalnej, a nawet antyreligijnej konstytucji uchwalonej
w 1917 r. Konstytucja ta przewidywała utracenie
przez Kościół cech osoby prawnej. Zniesiono zakony
Cały majątek kościelny przeszedł pod kontrolę państwa.
Kapłanów oddano pod nadzór władz państwowych.
Księży pozbawiono również czynnego prawa
wyborczego. Czasopismom religijnym zabroniono
poruszania jakichkolwiek zagadnień politycznych.
Postanowienia konstytucji 1917 r. zakazywały również
noszenia sutanny poza kościołami, procesji na zewnątrz
kościołów i jakichkolwiek przejawów kultu religijnego
poza lokalami zamkniętymi.
Duchowieństwo odcięto od wszelkich form nauczania w
szkołach, zabraniając mu zarówno zakładania, jak i
prowadzenia szkół. Instytucjom religijnym i księżom
zakazano nawet administrowania, prowadzenia czy
nadzorowania instytucji dobroczynnych, badań
naukowych itp.
Ogromna część badaczy nowszej historii Meksyku
zgodna jest co do tego, że właśnie prezydent Plutarco
Elias Calles, mason i fanatyczny wróg religii, był
głównym sprawcą tak niszczącego dla Meksyku
wewnętrznego konfliktu wokół Kościoła i religii. Ideał
władzy upatrywał w żydobolszewickiej Rosji poświęconej
diabłu. Swoje przekonania upamiętnił, nadając kolejno
swym trzem synom imiona: Lucyfer, Belzebub, Lenin.
Rozpoczynając walkę o ostateczne zniszczenie Kościoła
katolickiego i religii, Calles chciał wykorzystać fakt
opanowania przez masonerię bardzo ważnych
instrumentów władzy w Meksyku, a przede wszystkim
armii. Dążąc do rozczłonkowania Kościoła katolickiego,
władze meksykańskie podjęły próby stworzenia schizmy
wewnątrz Kościoła – tzw. Meksykańskiego Apostolskiego
Kościoła Katolickiego. W tym celu zaczęto odbierać
poszczególne parafie prawowiernym duchownym i
przekazywać je wspieranym przez władze schizmatykom.
Dnia 2 lipca 1925 r. prezydent Calles opublikował
dekret zwany „prawem Callesa”, prowadzący do
skrajnego ograniczenia zasięgu religii katolickiej w
Meksyku. Najbardziej dramatycznym przepisem tego
dekretu był artykuł 19., nakazujący przymusową
rejestrację kleru. Faktycznie artykuł ten miał ułatwić
rządowi akcję przekazywania kościołów schizmatykom.
Sprzeciw Kościoła wywołał bezwzględną akcję władz –
aresztowania przywódców organizacji katolickich i
opornych księży. Krwawe prześladowania Kościoła przez
rządzącą masonerię doprowadziły do powstania swoistego
„Kościoła katakumb”. Nieliczni księża byli
przeprowadzani nocami, ukradkiem, przez zaufanych
ludzi z rąk do rąk, choć za udzielanie im pomocy groziło
rozstrzelanie. Msze św. odprawiano potajemnie po
domach, częstokroć zamiast dzwonka ministrant stukał
palcem w podłogę.
Zamykanie kościołów i coraz liczniejsze aresztowania
księży doprowadziły rozgoryczone rzesze katolików do
wystąpienia przeciwko władzy, tzw. powstania Cristeros.
W powstaniu wzięło udział około 50 tys.
chłopskich powstańców. Strona rządowa nazywała ich
„Cristeros” („bojownicy Chrystusa” lub „Chrystusowcy”).
Władze nie mogły sobie po prostu wyobrazić tego, że
zwykli prości chłopi porwą się do otwartego buntu w
obronie Kościoła, przeciwko uzbrojonym po zęby
wojskom rządowym. Dla wiejskich powstańców
walczących w obronie wiary sprawa była prosta. Chłop
wiedział tylko jedną rzecz: przybyli żołnierze, zamknęli
kościół, aresztowali księdza, zastrzelili tych, którzy protestowali.
Potem powiesili księdza, podpalili kościół i
zgwałcili kobiety w buntującej się wsi. Znieważeni
wieśniacy, którzy kochali swoją wieś, swój kościół i
swojego proboszcza, zupełnie naturalnie porwali się do
buntu. Wśród chłopów powszechnie dominowały
odczucia: Rząd chce, abyśmy żyli jak zwierzęta, bez religii
i bez Boga, ale oni nigdy się tego nie doczekają od nas.
My bowiem wykorzystamy każdą chwilę czasu, która jest
nam dana, aby głośno krzyczeć: Niech żyje Chrystus
Król! Niech żyje Dziewica z Guadelupy! Precz z rządem!
Księży zmuszano pod groźbą najsurowszych sankcji, z
karą śmierci włącznie, do opuszczania parafii wiejskich i
osiedlania się w miastach. Coraz liczniejsze egzekucje
opornych księży, którzy nie chcieli opuścić swych
wiejskich parafian, skłoniły nawet część biskupów do
polecenia duchownym, by opuścili swe parafie i udali się
do miast. Przeważająca część księży tak uczyniła. Na
wsiach pozostała tylko niewielka część księży; grupa
księży schizmatyckich popieranych przez władze i około
100 odważnych duchownych, którzy za nic nie chcieli
opuścić swych wiejskich parafian, nawet pod groźbą
śmierci. Wielu z nich zapłaciło za to życiem.
Antyreligijny terror w Meksyku stopniowo zaczął wywo-
ływać coraz ostrzejsze protesty poza granicami kraju.
Walkę z Kościołem w Meksyku potępił papież Pius XI.
W krwawych walkach wojny domowej lat 1926-1929
(tzw. Cristiadzie) poległo około 100 tys. osób: 40 tys.
powstańców – Cristeros i 60 tys. żołnierzy wojsk
rządowych (w tym 12 generałów, 70 pułkowników i 1800
niższych oficerów). Walki wojny domowej spowodowały
exodus ponad 500 tys. uchodźców na emigrację do
Stanów Zjednoczonych i bardzo znaczące zniszczenia w
licznych prowincjach Meksyku. Takie były koszty
skrajnego, antyreligijnego fanatyzmu masońskich władz
Meksyku na czele z prezydentem Callesem. XX-wieczny
Meksyk jest wspaniałym przykładem obronienia religii
tylko dzięki wierności wierze, odwadze i bezgranicznemu
poświęceniu prostego ludu. Zdominowane przez
masonerię meksykańskie elity: rząd, wojsko,
administracja, wielka część inteligencji pragnęły
wykorzenić wiarę, zepchnąć Kościół do katakumb;
poddały księży naj okrutniej szym prześladowaniom. A
jednak meksykański katolicyzm przetrwał najtrudniejsze
wyzwania i wyszedł zwycięsko z najcięższych opresji
dzięki postawie setek tysięcy prostych wieśniaków.
Jeszcze gwałtowniejszy przebieg miała
masońsko-komunistyczna rewolucja w Hiszpanii w latach
1936-1939. W latach 20. XX w. do Hiszpanii zostali
przerzuceni z Rosji agitatorzy komunistyczni, popierani
przez miejscową masonerię. Już w 1931 r. ich działalność
miała wyraźny charakter antykatolicki. Zniszczono i
spalono ponad 100 klasztorów i innych obiektów
kościelnych, w tym klasztor karmelitanek wraz z biblioteką,
zawierającą rękopisy świętej Teresy. W roku
1936 masoneria komunistyczna przejęła władzę, a
pierwszy atak rewolucji skierował się przeciw religii. W
kilka miesięcy później, w liście pasterskim z listopada
1936 r., prymas Hiszpanii, kard. Goma pisał: nastąpiło
niszczenie bibliotek i archiwów, profanacja grobów,
gwałcenie Bogu poświęconych dziewic, mordowanie
niewinnych dzieci, najdziksze, najohydniejsze sposoby
zabijania, wypróbowane na tysiącach ludzi – instynkt
święto- kradzki prowadzący tych ludzi bez Boga ni prawa
do niszczenia wszystkiego, co najbardziej z religią
chrześcijańską związane.
W ciągu trzech lat trwania bratobójczych walk
„rewolucjoniści” w służbie Lucyfera, nadzorowani przez
rosyjskich żydobolszewików i masonów, mogli
poszczycić się następującymi dokonaniami:
– sprofanowano 25,8 tysięcy kościołów, kaplic i
klasztorów, w tym
zniszczono całkowicie 17 tysięcy;
– zamordowano około 8 tysięcy duchownych, w tym
setki zakonnic;
– rozstrzelano i zamęczono 500 tysięcy osób;
– ponad milion poległo w walkach po obu stronach.
Do walki w obronie wiary i krzyża stanął generał
Franco wspomagany przez miliony katolików modlitwą i
heroizmem w wyznawaniu wiary. Jeden z katów
relacjonował; Co za cholerni durnie! Nikt nie mógł
zamknąć im mordy! Przez całą drogę śpiewali i
wychwalali Chrystusa Króla! Dzięki tej bohaterskiej
postawie obrońców Kościoła katolickiego rewolucja żydomasonerii
została w podobnie cudowny sposób
stłumiona jak powstrzymanie marszu żydobolszewików w
1920 roku na Warszawę.
Do celu po stosach trupów
Żydomasoneria stoi za wydarzeniami, które doprowadziły
do wybuchu I wojny światowej – zniszczenia trzech
chrześcijańskich cesarstw dawnego „Świętego
Przymierza”. Dziełem ich jest także II wojna światowa,
będąca jak dotąd największym paroksyzmem
okrucieństwa, niosąca na niewyobrażalną skalę śmierć
ludziom.
Zastanówmy się, co uruchamia ten mechanizm
bestialstwa, który prowadzi do zimnej, z premedytacją
podjętej woli unicestwienia, we wszelki dostępny sposób,
setek milionów ludzi? Jest nim kabalistyczna wiedza
zakodowana w Kaduceuszu Hermesa, że zachowanie równowagi
pomiędzy kreowaniem tak dobra, jak i zła, jest
gwarantem postępu na drodze prowadzącej
żydomasonerię do osiągnięcia jej celu.
Według tych antyludzkich potworów, np. powołanie do
istnienia bolszewi, jest czynem dobrym, tak samo
powołanie do istnienia faszyzmu jest czynem dobrym i
wzniosłym. Jednakże nadmiar tego dobra zakłóca
równowagę sił przeciwstawnych – następuje inwolucja
(cofanie się). Trzeba zatem wyzwolić zło, aby nastąpiła
ewolucja (postęp) i chwilowy powrót do równowagi w
dalszym dążeniu do celu. Tym złem jest wzajemne
niszczenie się dobra, (w tym wypadku oznacza to wojnę
pomiędzy bolszewikami a faszystami), ale dzięki temu
wyzwoleniu zła, „ludzkość” czyni potężny krok do przodu
i następuje chwilowy powrót do równowagi sił. Wojny
światowe, dzięki którym powstaje bardzo szybki postęp,
stwarzają jednak zbyt duże ryzyko dla ich reżyserów.
Dlatego na ogół konfrontację pomiędzy kreowanym przez
żydomasonerię dobrem i złem prowadzi się na skalę
lokalnych wojen fizycznych i duchowych, z góry
zakładając, że towarzyszący im czynnik cierpienia
ogromnej ilości ludzi jest ceną tego postępu.
Istotę tej filozofii religijnej odnajdziemy np. w
wypowiedzi niezmiernie zasłużonej dla tego rodzaju
postępu, wspomnianej już żydówki Heleny Bławatskiej:
Istnieje w Przyrodzie Wiekuiste Prawo, prawo dążące
nieodmiennie do godzenia przeciwieństw w celu
osiągnięcia ostatecznej harmonii. To właśnie dzięki
działaniu tego prawa rozwoju duchowego (…) ludzkość
zostanie uwolniona od fałszywych i kłamliwych bogów i
dojdzie w końcu do samoodkupienia. Wyjaśnia dalej, jak
do tego może dojść: Zło jest koniecznością, jest ono jedno
z głównych punktów oparcia dla Świata Zjawionego. Jest
ono koniecznością dla Postępu i dla Ewolucji, tak jak
potrzebna jest noc, aby mógł nastać dzień, i śmierć, ażeby
móc mieć życie – żeby człowiek mógł żyć wiecznie.
Podobnie wypowiadał się Albert Pike, największy
ideolog żydoma- sonerii: Zło jest cieniem dobra, jest od
niego nieodłączne (…). Zatem zło jest ludzkości
potrzebne jak sól wodzie morskiej. Również w tym
przypadku harmonia może oprzeć się wyłącznie na
równowadze przeciwieństw.
Ludziom ogarniętym tą ideologią nie zadrży ręka
zaciśnięta na szyi dziecka, nie zmrużą oka rzucając
napalm na przerażony tłum, nie zblednie twarz na widok
ciał drgających w konwulsjach pod wpływem
zadawanego im cierpienia. Oto wypowiedź innej kobiety
potwora z czasów rewolucji hiszpańskiej,
żydokomunistki Marguerity Nelken: nie wystarczy nam
nawet rewolucja rosyjska. Potrzebujemy płomieni, które
będzie widziała cała planeta i fal krwi, które zabarwią na
czerwono morza! Cóż, poczynając od bogów
kananejskich po bogów azteckich – zawsze spragniony
Lucyfer nigdy nie był nasycony wystarczająco krwią
ludzką.
Przyglądnijmy się, w jaki sposób żydomasoneria
spłodziła z Lucyferem kolejne dziecko ich postępu.
W 1912 roku powstał w Niemczech Zakon Germański
pomyślany jako wewnętrzny krąg nacjonalistycznej
organizacji Hammerbund (Związek Miota), założony
przez okułtystów Theodora Fritscha i Hermanna Pohla.
W łonie tego Zakonu powstał „Krąg inicjacyjny świętego
Graala” (1916 rok), a w roku 1918, jako niezwykle
wpływowa „loża bawarska – stowarzyszenie Thule. W
swej nazwie nawiązywało ono do odkrytej w IVw. przed
Chrystusem wyspy na Morzu Północnym, uznanej przez
Ptolomeusza za koniec świata. Towarzystwo przyjęło za
symbol swastykę. Wśród tysiąc pięćset członków Thule
znajdowali się między innymi przywódcy reżimu
nazistowskiego: A. Hitler, R. Hess, H. Himmler, A.
Rosenberg, H. Frank, M. Berman… Członkowie loży
masońskiej Thule założyli w roku 1919 Partię
Robotników, która rok potem stała się nazistowską partią
Hitlera. Kierownikiem Thule był baron Sebottendorf,
podający się w Niemczech za „ mistrza Zakonu
Różokrzyżowego „. Z powyższego widać, jaka
organizacja i jaki duch kierował Adolfem Hitlerem i
nazistami.
Na procesie w Norymberdze czołowy ideolog hitleryzmu
A. Rosenberg między innymi zeznał: Thule? Ależ
wszystko wyszło stamtąd! Pouczenie tajne, któreśmy
mogli stamtąd zaczerpnąć, pomogło nam więcej w dojściu
do władzy niż dywizje SA i SS. Ludzie, którzy założyli to
stowarzyszenie, byli prawdziwymi magami – dodajmy – w
służbie Lucyfera.
Przygotowania Hitlera do II wojny światowej były
również finansowane m.in. przez Bank Anglii – prywatny
bank Morgana, kontrolowany przez rodzinę
Rothschildów, a także największe banki amerykańskie jak
National City Bank, Chase Manhattan Bank oraz koncerny:
Standard Oil Rockefellerów, General Motors i
koncern Paula Warburga. Warto przypomnieć, że te
żydowskie kolosy finansowe i przemysłowe zasiliły po I
wojnie światowej przemysł zbrojeniowy Niemiec kwotą
w wysokości 975 milionów dolarów. Adolf Hitler z okazji
dojścia do władzy otrzymał tylko w latach 1929-1933 od
Pil- grims Society (w tamtym czasie żydomasoński
zalążek Rządu Światowego) pomoc w wysokości 32
milionów dolarów. Z kolei Wielka Brytania udzieliła
Niemcom kredytu w wysokości 6 milionów funtów z
czeskich rezerw złota, które w momencie napaści
Niemiec na Czechosłowację były zdeponowane w
Londynie. Do spraw owianych tajemnicą należy fakt, że
potężne koncerny zachodnie powiązane z kapitałem
żydowskim aż do 1944 r. świadczyły III Rzeszy pomoc
przy unowocześnianiu zbrojenia.
Pomocą innego rodzaju do 1942 r. służyli nazistom
Stalin i żydo- bolszewicy z Rosji. Główny poligon, na
którym ćwiczyła artyleria niemiecka, znajdował się w
Ludze pod Leningradem, zaś żołnierze z niemieckiej
dywizji pancernej uczyli się obsługiwać wyprodukowane
w zakładach Kruppa i Rheinmelau czołgi i wozy
opancerzone w podmoskiewskim Katorgu. Również
wszyscy piloci niemieccy byli szkoleni w bazach w
Lipiecku, Saratowie i na Krymie. Ta pomoc była tak
cenna jak złoto bankierów, gdyż na terenie Niemiec
działały od 1922 r. komisje alianckie, których zadaniem
było nadzorowanie zakazu zbrojeń, narzuconego
Niemcom na mocy Traktatu Wersalskiego.
Trzeba pamiętać, że zagłada żydów przez hitlerowski
reżim nie obejmowała żydowskiej arystokracji, która –
przeciwnie – była jej gwarantem, np. żydowscy,
niemieccy bankierzy Oppenheimowie udzielali cały czas
wydatnej pomocy Hitlerowi, który zrewanżował się im,
mianując ich honorowymi aryjczykami. Nie tylko mieli
oni do swej dyspozycji dwa gabinety w gmachu
Reichbanku, którego prezesem był mason Hjalmar H.
Greeley Schach, i agent Rockefellerów, ale jak wynika z
akt procesu norymberskiego, trzymali w latach wojny
pieczę nad depozytem srebra i biżuterii skonfiskowanej
Żydom po 1937 r.
Na najwyższych szczytach dowództwa wojskowego i
administracji widzimy wielu żydów, jak: Heydrich, gen.
Luftwaffe, Milch, admirał Canaris, Eichmann, Streicher
czy dr Mengele. W Wermachcie służyło 130 generałów
pochodzenia żydowskiego i 150 tysięcy żołnierzy.
Znamienne są stwierdzenia Hitlera zawarte w spisanym
przez niego testamencie politycznym: Jest nieprawdą, że
ja lub ktokolwiek inny w Rzeszy chciał wojny w 1939.
Wyłączną przyczyną było to, że międzynarodowi
dygnitarze byli żydami, lub działali w ich interesach. (…)
Trzy dni przed rozpoczęciem wojny z Polską poprosiłem
ponownie ambasadora brytyjskiego, aby rozwiązać
problem Polsko-Niemiecki podobnie jak to było z
okręgiem Saary, czyli pod międzynarodową kontrolą. Tej
oferty nie można było nie przyjąć. Została odrzucona
tylko dlatego, że koła partyjne w Anglii chciały wojny,
częściowo pod naciskiem i propagandą
międzynarodowego żydostwa. (…) Powziąłem też mały
plan, jeżeli narody Europy omamione zostaną przez tych
międzynarodowych konspiratorów w bankowości i
finansach, wtedy ta rasa, żydostwo, które jest
rzeczywistym sprawcą tej morderczej walki, będzie
wzięta do odpowiedzialności.
„Poznacie ich po owocach”
W ciągu poprzednich wieków masoneria działała jako
ogromna organizacja propagandowa, rozpowszechniając
podstępnie rewolucyjny ferment. Gdy te przygotowania
zostały ukończone, masoneria ustępowała pola swym
walczącym organizacjom, jak karbonariusze, bolszewicy,
socjaliści i inni. Sama pozostawała w cieniu, w razie niekorzystnego
zwrotu sytuacji zdolna do kontynuowania
swego dzieła skrycie, niczym żrący robak. Masoneria
nigdy nie działała w pełnym świetle. Każdy wie ojej
istnieniu, o miejscach zebrań i o wielu spośród jej
członków. Nikt jednak nie zna prawdziwego celu, jej
prawdziwych środków i jej prawdziwych przywódców.
Nawet ogromna większość samych masonów jest w
podobnej sytuacji. Nigdy bowiem nie wychodzą poza trzy
pierwsze stopnie wtajemniczenia i dlatego stanowią tylko
ślepą maszynerię sekty. Organizacja oszukuje ludzi z nią
nie związanych, ale oszukuje też własnych członków.
Dosadnie określił to Albert Pike, mówiąc: Masoneria
oszukuje tych, którzy zasługują tylko na to, by być
oszukiwani.
Plan przebudowy świata na drodze rewolucji i kolejnych
trzech wojen światowych został już wyłuszczony w 1871 r.
w korespondencji pomiędzy Józefem Mazzinim,
przywódcą rewolucji włoskiej z roku 1848 (Wiosna
Ludów), i Albertem Pikem, szefem iluminatów
amerykańskich. Przewidywali, że w ich następstwie
nastanie na ziemi Nowy Porządek Wieków (Novus Ordo
Seclorum), w którym większość ludzi pozbawiona złudzeń
na temat chrześcijaństwa…, pozbawiona busoli, pragnąca
ideału, lecz niewiedząca, gdzie skierować swe
uwielbienie, przyjmie prawdziwe światło za
pośrednictwem powszechnej manifestacji czystej
doktryny Lucyfera, wyprowadzonej w końcu na widok
publiczny; manifestacji wynikłej z ogólnej reakcji na
zniszczenie chrześcijaństwa i ate- izmu, obu pokonanych i
wytępionych w tym samym czasie.
Dwie wojny światowe ludzkość już ma za sobą,
natomiast rewolucje niszczące poszczególne kraje wciąż
się dokonują z bezprzykładnym okrucieństwem, fałszem i
cynizmem, a każda z nich przybliża wyznaczony przez
żydowskich iluminatów cel – podbój świata. Realizacja
tego celu nie może jednak nastąpić bez uprzedniego
zniszczenia wiary w Jezusa Chrystusa, Zbawiciela i Króla
wszelkiego stworzenia. Stąd światem wstrząsa nieustanna
walka żydomasonerii ze znakiem zwycięstwa Jezusa
Króla – krzyżem i z Jego ziemskim królestwem –
Kościołem.
Ogólnie rzeczą znaną jest, że jednym z dzieł antychrysta
ma być zjednoczenie żydów i ogłoszenie się długo
oczekiwanym żydowskim mesjaszem. Dzisiaj sądzi się,
że wyłoni się on z masonerii, ponieważ tam znajdzie on
żydów najbardziej nienawistnych wobec chrześcijaństwa,
sprawdzonych spiskowców i najbardziej nadających się,
by ustanowić jego rządy.
Przez ostatnie 2 tysiące lat powstawały pisma
rabiniczne, stanowiące interpretacje Prawa nadanego im
przez Boga. Pod wpływem różnych okoliczności
powstawały komentarze do interpretacji, komentarze do
komentarzy itd. Ciągła kazuistyka mnożyła wyjątki od
niezmiennych przepisów Prawa Bożego. W ten sposób
starotestamen- towe posłannictwo „ludu wybranego” do
nawracania pogan, zamienili oni na talmudyczne
posłannictwo podboju ludzkości w jedno wielkie stado
gojim – niewolników „ludu wybranego”.
W Talmudzie nazywają chrześcijan bałwochwalcami,
gorszymi od zwierząt, synami diabła: Dusze żydowskie
mają przywilej, aby być częścią samego Boga. Dusze
innych ludów ziemi pochodzą od diabła i są podobne
duszom bydląt; nie-Żydzi zostali stworzeni jedynie po to,
by służyć Żydom dzień i noc, bez uchylenia się od swej
służby; ten który przelewa krew bezbożnych, składa
ofiarę Bogu. Ci, którzy przeczą nauce Izraela, szczególnie
uczniowie Nazarejczyka, winni są śmierci i tępienie ich
jest zawsze dobrym uczynkiem. Księży nazywają
kamarim, tj. wróżbiarzami, i galachim, tj. z ogoloną
głową, bo szczególnie nie cierpią dusz poświęconych
Bogu w klasztorze. Uczą też, że Żydowi wolno oszukać,
okraść chrześcijanina, bo pieniądze nie-Żyda są
bezpańskie, wobec czego Żyd ma prawo objąć je w
posiadanie. Dobro chrześcijan jest dla Żyda jako
majętność porzucona, jak piasek w morzu; pierwszy,
który ją zajmie, jest jej prawym właścicielem; goje to
stado baranów, my zaś jesteśmy wobec nich wilkami. Ta
ideologia myślenia znalazła konkretną kreację w odrębnej
masońskiej organizacji zwanej B’nai b’rith.
Masoneria na usługach światowego syjonizmu
W Nowym Jorku zostały zatwierdzone 21 października
1843 r. konstytucje i rytuał nowej loży masońskiej pod
nazwą B’nai b’rith (Synowie Przymierza) założonej przez
niemieckich żydomasonów. W preambule do konstytucji
widnieje zapis: Związek B ‚nai b’ńth bierze na siebie misję
zjednoczenia Izraelitów (…) w celu obrony ich
najwyższych ideałów, także i ludzkich, rozwijania i
podtrzymywania podstawowych praw żydowskiego
narodu w duchu jego wiaty.
Według Abrama Perelmana, członka B’nai b’rith, celem
tej nowej organizacji masońskiej jest zachowanie i
odnowienie duszy żydowskiej zgodnie z zasadami
talmudycznego judaizmu. Tłumaczy to fakt, że B’nai
b’rith, gromadząca w swych szeregach wyłącznie żydów i
dążąca do wykreowania potęgi państwa żydowskiego i
światowej dominacji żydów nad innymi nacjami, jawi się
jako skrajnie szowinistyczna i rasistowska organizacja.
Cel ten realizuje między innymi przez zwalczanie
wszelkich form antysemityzmu, to jest takich, które sama
uzna za antysemickie.
W działalności B’nai b’rith uwidacznia się mesjanizm
żydowski zakładający, że żydzi w oczekiwaniu na czasy
mesjańskie, kiedy to nastąpi ubóstwienie narodu
żydowskiego, mają pewną duchową misję do spełnienia
względem gojów (tzn. nie-Żydów), a mianowicie
„oświecenie” ich przez wpojenie im pewnych zasad
Talmudu (prawo noachickie). B’nai b’rith widzi więc
swoją rolę w byciu pasterzami ludzkości. Jak tę rolę
pojmują, ukazali już na początku XX w., na kilkanaście
lat przed wybuchem rewolucji październikowej w Rosji.
Delegacja B’nai b’rith, na czele której stał bankier Jakub
Schiff, zażądała od rządu rosyjskiego równouprawnienia
dla rosyjskich żydów. Gdy otrzymali odpowiedź
wymijającą, Jakub Schiff oświadczył, że w takim razie w
Rosji wybuchnie rewolucja, która da Żydom to co im
potrzeba. Słowa te nie były rzucone na wiatr. W
przeciągu następnych 10 lat bojów karze żydowscy
dokonali w Rosji licznych zamachów terrorystycznych, w
wyniku których zginęło około tysiąca urzędników
piastujących najwyższe stanowiska państwowe, w tym
premier Piotr Stołypin, wielki reformator Rosji. W ten
sposób przygotowano w Rosji grunt pod rewolucję
październikową, na potrzeby której tylko sam Jakub
Schiff przekazał Leninowi kwotę 20 milionów dolarów.
Jednakże pomoc B’nai b’rith dla rewolucjonistów
żydowskich w Rosji nie ograniczyła się tylko do wsparcia
finansowego. B’nai b’rith delegowała do Rosji w celu
przeprowadzenia rewolucji swych członków takiej miary,
jak: Lejb Bronstein – „ Trocki” – współtwórca żydowskiej
rewolucji w Rosji; Bela Kuhn – jeden z filarów tej
rewolucji, w 1919 roku przywódca rewolucji na
Węgrzech wsławionej niewiarygodnymi rzeziami i
prześladowaniem Kościoła; Karol Liebknecht – sprawca
podobnej rewolty w Bawarii w 1919 roku; Karol
Sobelson – „Radek” – jeden z krwawych dygnitarzy
żydobolszewickiej rewolucji w Rosji. B ‚nai b’rith
ingerowała również w sprawy polskie. Szefem polskiej
sekcji B’nai b’rith został żyd z Krakowa, Józef Rettinger,
którego zadaniem było realizowanie jednego z wariantów
odrodzenia się państwa żydowskiego na ziemiach
polskich pod nazwą „Judeopolonii”.
Zamysł ten został przedstawiony w listopadzie 1918 r. w
wewnętrznym okólniku, w którym syjoniści nawoływali:
Bracia i współwyznawcy! Trzeba, ażeby kraj Galicja
został naszym królestwem (…). Starajcie się usunąć
Polaków ze wszystkich ważniejszych stanowisk i skupić
w swych rękach wszystkie nici władzy społecznej.
Wszystko co do chrześcijan należy, powinno stać się
naszą własnością. Związek izraelski (Alliance Israelite
Universelle) dostarczy wam potrzebnych do tego
środków. Już zaczęto na ten cel zbierać fundusze, a udaje
się lepiej niż przypuszczać było można. Dla
doprowadzenia do skutku wyrwania Galicji
chrześcijanom, wszyscy nasi wielcy i bogaci zapisali się
na nasze sumy. Da baron Hirsz, dadzą Rothschildowie,
Bleichro- derowie i Mendelssohnowie, dadzą i inni.
B’nai b’rith w krótkim czasie od powstania stała się
awangardą wszystkich światowych ruchów wywrotowych
i rewolucji, a sukcesy odnosiła dzięki potędze finansowej
konsorcjów bankowych kierowanych przez Schiffa,
Morgana, Rothschilda i Rockefellera.
W ciągu ostatnich 150 lat B’nai b’rith, ta elitarna
żydowska organizacja, ściśle współpracując z
iluminatami, bardzo szybko rozwijała się,
podporządkowując swym celom światową masonerię. Z
czasem założyła swe loże w 58 krajach, nie wyłączając
Watykanu. Obecnie liczy ok. 80 tys. członków. Według
żydowskiej gazety wychodzącej we Francji,
B’nai b’rith obecnie jest akredytowana przy większości
najważniejszych organizacji międzynarodowych, jak
ONZ, UNESCO czy Rada Europy. Ma także olbrzymie
wpływy w USA, do tego stopnia, że kandydaci do fotela
prezydenta przed wyborami stawiają się przed tą
organizacją.
Z najnowszych badań wynika, że masoneria, Pilgrims
Society, Komisja Trójstronna i Rada Stosunków
Zagranicznych (CFR) są jedynie pasami transmisyjnymi
do przekazywania rządom świata woli arystokracji
żydowskiej z B’nai b’rith. Bardzo groźnym instrumentem
szantażu i cenzury w rękach B’nai b’rith jest powołana
przez nią w roku 1913 w Chicago Liga Przeciw
Zniesławieniu (Anti-Defamation League), w skrócie
ADL, powołana do walki z antysemityzmem. ADL zbiera
dane o aktach, które uznaje za antysemickie,
antysyjonistyczne i o tych, które stanowią przeszkodę w
realizacji polityki B’nai b’rith. Oprócz tego prowadzi ewidencję
organizacji i osób, których działalność jest uznana
przez nią za niebezpieczną dla interesów Izraela.
Działalność ADL skutecznie knebluje usta krytykom
polityki Izraela, a prócz monitoringu przeciwników
prowadzi propagandę i edukację na rzecz hegemonii
Izraela.
ADL zatrudnia w samym Nowym Jorku, któiy jest
główną jej siedzibą, ponad dwustu pracowników a jej
zaplecze strukturalne na terenie USA liczy 29 biur
stanowych, plus biura zagraniczne. Budżet roczny tej
organizacji wynosi około 50 milionów dolarów.
ADL charakteryzuje się ponadto antykatolicyzmem i
działa na rzecz judaizacji społeczeństw chrześcijańskich,
osłabienia wiary katolickiej i wpływów Kościoła. Po
Soborze Watykańskim II ustanowiła w ramach
wdzięczności Międzyreligijną nagrodę im. Kard.
Augustyna Bea, jezuity, który podczas trwania obrad
soborowych lobbował na rzecz B’nai b’rith i w tym celu
skutecznie wpłynął na całokształt wielu dokumentów
soborowych. W tym roku kard. Stanisław Dziwisz odebrał
nagrodę im. Kard. Augustyna Bea, przyznaną mu przez
B’nai b’rith.
Wojna ustawicznie trwa
Po II wojnie światowej żydomasoneria zmieniła taktykę,
rozpoczynając „pokojową walkę ze starym Światem”,
opartą o stare liberalno-de- mokratyczne hasła, z
wykorzystaniem najnowocześniejszych osiągnięć
techniczno-cywilizacyjnych. Zmiana dotychczasowej
taktyki w dążeniu do celu na drodze światowych wojen
była podyktowana co najmniej dwoma racjami.
Przekonano się bowiem, że golem wojny, rozjuszony
krwią i cierpieniem ofiar, po pewnym czasie ślepnie i
zaczyna mordować także „swoich”. Już mason Georges
Danton w czasie Rewolucji Francuskiej odkrył, że zabija
ona własne dzieci, i taki los go spotkał. Tymczasem
rewolucjoniści spod znaku Baphometa, stając się ludźmi
super bogatymi, mającymi świat pod stopami,
prawdopodobnie woleli na większą skalę nie ryzykować,
zadawalając się wysyłaniem „piekielnych kolumn” w
odległe kraje.
Nie oznacza to, że kolejna wojna światowa ich samych
nie zaskoczy, gdyż raz uruchomiony jej mechanizm jest
nie do zatrzymania. W końcu bowiem będzie musiało
dojść do ostatecznej, bezwzględnej walki o władzę nad
światem pomiędzy dwoma głównymi, wykluczającymi
się wzajemnie masońskimi nurtami: gnostykami z Eurazji
a talmudycznym żydostwem amerykańsko-izraelskim.
Do tego czasu drugim czynnikiem optującym za
„pokojowym” postępem jest fakt zdobycia już przez
żydomasonerię absolutnej hegemonii w świecie i wyjścia
z ukrycia. Kontrolują dziś niemal cały potencjał finansowy
i militarny świata, prawie wszystkie mass media i
struktury władzy większości państw. Dlatego wszelkie
problemy wynikające z oporu dawnych struktur zostaną
przez nich rozwiązane – przynajmniej tak planują – z
chwilą utworzenia na drodze pokojowych przemian
Rządu Światowego. Na rzecz jego ustanowienia
poczyniono już zasadnicze kroki.
W tym celu żydomasoneria po I wojnie światowej
utworzyła Ligę Narodów, która po II wojnie światowej
przerodziła się w Organizację Narodów Zjednoczonych.
Strukturę ONZ oparto na demokratycznym schemacie
trójpodziału władz. Jest to zalążek Rządu Światowego.
Władzę ustawodawczą stanowi Zgromadzenie Ogólne.
Władzę wykonawczą – Rada Bezpieczeństwa. Władzę
sądowniczą – Trybunał Sprawiedliwości w Hadze. Przy
ONZ powstały agendy, spośród których najważniejszymi
do dziś pozostają UNESCO, FAO i WHO.
W 1922 r. powstała organizacja pozarządowa pod
nazwą „Lucifer Trust”, później przemianowana na „Lucis
Trust”, mająca status ciała doradczego przy ONZ.
Siedziba tej organizacji w Nowym Jorku stała się
światowym centrum propagowania kultu lucyferycznego,
co stanowi źródło inspiracji dla całego ruchu New Age.
Do tej organizacji należy m.in. Fundacja Rockefellerów,
wspierająca ONZ-owskie kampanie demograficzne i
finansująca m.in. działalność Greenpeace International.
W 1958 r. parlamentarzyści podpisali tzw. Kartę
Wersalską, która stała się projektem stworzenia
ponadnarodowej struktury, nazwanej Stanami
Zjednoczonymi Europy. Jednym z pionierów obecnej
Unii Europejskiej był wspomniany członek B’nai b’rith,
Józef Rettinger, szara eminencja rządu gen. Sikorskiego.
Był on najbardziej aktywnym organizatorem tzw. Klubu
Bilderberg, który obecnie utożsamia się z Rządem
Światowym. Nazwa pochodzi od holenderskiego hotelu,
w którym w roku 1954 miało miejsce pierwsze zebranie
grupy. Od tego czasu spotykają się raz do roku, aby
omówić najważniejsze dla świata sprawy dotyczące
polityki i ekonomii. Dyskusje toczą się zawsze przy
zamkniętych drzwiach. Postanowienia Klubu
przekazywane są organizacjom o zasięgu
międzynarodowym i obowiązują później przez wiele lat.
Skład Komisji zmienia się częściowo każdego roku.
Wśród osób uczestniczących w obradach Klubu
Bilderberg byli: sekretarze stanu: Henry Kissinger, Colin
Powell, Condoleezza Rice; prezydenci: Bill Clinton,
Gerard Ford, kanclerz Helmut Schmidt; premierzy:
Margaret Thatcher, Tony Blair; Prezesi Banku
Światowego, Sekretarze Generalni NATO, Dyrektorzy
Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Prezesi
Banków (Narodowych = prywatnych), szefowie wielkich
korporacji jak: Rothschild, Rockefeller, Warburg, a także
holenderska królowa Beatrix, książę Walii – Karol, król
Hiszpanii Juan Carlos, królowa Hiszpanii – Sofia. Z
Polski uczestnikami spotkań byli: Andrzej Olechowski,
Hanna Suchocka, Aleksander Kwaśniewski, prezes
Citibanku – Sławomir Sikora, prezes Polskiej Grupy
Farmaceutycznej – Jacek Szwaj cowski, także Wanda
Rapaczyńska, Janusz Palikot i o. Maciej Zięba, były
prowincjał dominikanów.
Inną grupą, nie mniej ważną, nazwaną „planetarną radą
nadzorczą”, jest Komisja Trójstronna, powstała w 1973 r.
z inicjatywy Zbigniewa Brzezińskiego. Jej celem miało
być stworzenie porozumienia pomiędzy
Ameryką, Europą i Japonią, oraz umacnianie poczucia
odpowiedzialności za losy świata. Większość członków
Komisji Trójstronnej uczestniczy w obradach Klubu
Bilderberg (także większość z nich to masoni).
W ostatnich latach rozwija się ruch New Age,
dysponujący zadziwiająco wielkimi środkami
finansowymi i mający kontakty personalne ze światem
wielkiej polityki. Synkretyczny New Age, wyznający
naturalizm, panteizm i okultyzm, jest bliski ideowo
kabalistycznej doktrynie żydomasońskiej. Wszystko
wskazuje na to, że ma to być jedyna dozwolona religia
zjednoczonego Nowego Świata.
Przypomnijmy, że idea nawracania nie-Żydów na
„prawdziwą wiarę”, po raz pierwszy podana przez
„mesjasza” Sabataja Cwi w formie bożego objawienia,
obecnie stała się fundamentem New Age, opartej
0 tzw. prawo noachickie, na które składa się siedem
przykazań nawiązujących do prawa naturalnego, a
zastępujących Dekalog. Zasady wymyślone przez
kabalistów żydowskich tej nowej, jedynej religii dla
nie-Żydów, podległej całkowicie judaizmowi
talmudycznemu, zostały współcześnie wylansowane
przez kabalistę, „nowego, prawdziwego mesjasza”,
Menachema Mendela Schneersona, guru paru ostatnich
prezydentów USA. W myśl prawa noachickiego
(rzekomo danego przez Boga Noemu i jego potomstwu) –
gdyby zaczęło obowiązywać – wierność Jezusowi
Chrystusowi byłaby największym przestępstwem
idolatrii, karanym śmiercią, co unicestwiłoby całkowicie
chrześcijan
1Kościół, a pozostałą ludzkość podzieliło na
bogów-Żydów i nie-Ży- dów (Synów Noego – noachitów),
ich sług.
Zagrożenie dla katolików jest bardzo poważne, gdyż
Senat i Kongres USA (wykonawcy woli światowego
syjonizmu) we wspólnej rezolucji już uznały w 1991 r., że
prawo noachickie stanowi system prawa i wartości, na
których opiera się cywilizowane społeczeństwo, i na
których nasz wielki Naród został ufundowany, a etyczne
wartości i zasady zawarte w siedmiu prawach noachickich
są tymi, bez których gmach cywilizacji znajduje się w
stanie poważnego zagrożenia nawrotem chaosu (…).
Uzasadnione zatroskanie nie może pozwolić obywatelom
tego Narodu utracić poczucie odpowiedzialności za
przekazanie tych historycznych wartości i zasad z naszej
odległej przeszłości pokoleniom przyszłości. Z uwagi na
to Kongres i Senat USA postanawiają uczcić Rabina
Menachema Mendela Schneersona (…) i wyznaczyć dzień
jego 89-tych urodzin tj. 26 marca 1991 r. jako Education
Day, U.S.A. (Dzień Edukacji USA). Widać z powyższego,
że jedna, wspólna religia światowa New Age, jeśli nie
uznawałaby prymatu judaizmu i jeśli nie gwarantowałaby
uznania go za ostateczne i jedyne kryterium prawdy,
byłaby nie do pomyślenia przy obecnych trendach.
Według judaizmu ortodoksyjnego w czasach
ostatecznych, gdy władzę nad światem przejmie ich
mesjasz, na ziemi będą mogły pozostać tylko dwie
kategorie ludzi: wyznawcy judaizmu i noachici
(nie-Żydzi, podlegli prawu noachickiemu), uznający nad
sobą jurysdykcję (władzę) judaizmu. Już teraz przy
odrodzonym Sanhedrynie istnieje sekcja ds. Noachitów.
Z tą koncepcją nowej religii wydają się być pogodzeni
hierarchowie Kościoła katolickiego dialogujący z
żydostwem i w jej kierunku podążają wszyscy
wtajemniczeni. Na przykład o. Jacek Salij, dominikanin,
w jednym ze swych artykułów zastanawia się, niczym
rabin, czy pod prawem noachickim będzie nam
dozwolona kaszanka!
Ta logika myślenia jest wyrażona bez ogródek w
najnowszym Komunikacie z 353. Zebrania Plenarnego
Konferencji Episkopatu Polski, z dnia 29 września 2010
r., pkt.5: Konferencja Episkopatu po raz kolejny odniosła
się krytycznie do inicjatyw zmierzających do ogłoszenia
Jezusa Królem Polski. Biskupi jednocześnie zwracają
uwagę na potrzebę pogłębienia wiary w Jezusa Chrystusa,
jako Króla Wszechświata i Pana dziejów. Przestrzegają
przed sprowadzaniem królowania Jezusa do
jednorazowego aktu intronizacji, który miałby rozwiązać
wszystkie problemy. Sam Chrystus wzywa swoich
uczniów do podejmowania krzyża i pójścia za Nim w
duchu Jego królowania, które nie jest z tego świata (por. J
18,36).
Z tego komunikatu wynika, jakoby świat i Polskę
polscy biskupi rezerwowali dla „świętego i prawdziwego
mesjasza”, którego kabali- ści żydowscy ogłoszą królem
całego świata. Widocznie przewidują, że prawo
noachickie tego antychrysta wyeliminuje zarówno Jezusa
Króla (według nich uzurpatora i bluźniercę), jak i Jego
wyznawców, i już nam przezornie radzą, byśmy wynieśli
się z tego świata, tzn. poszli za
Nim w duchu Jego królowania, które nie jest z tego świata
i według biskupów, nie dla tego świata.
Fakty związane ze stopniowym wprowadzaniem prawa
noachickie- go w krwioobieg narodów ujawnia Jerzy
Rachowski w: Fundamentalizm żydowski:
Chabad-Lubavitch, Biblioteka „Suwerenności Narodu”,
Maj 2002 (znaleźć można w Internecie, wpisując nazwę w
Google).
W obliczu bliskiego zwycięstwa
Żydomasoneria stara się opanować wszelkie sfery życia
intelektualnego i społecznego. Jest to niezbędny czynnik
do przejęcia władzy nad całym światem. Z perspektywy
prawie trzystu minionych lat działania żydomasonerii,
możemy prześledzić, w jakim stopniu udało się jej
zrealizować przynajmniej główne cele.
1.Zniszczenie monarchii.
Osiągnięto ten cel na drodze wojen i krwawych
przewrotów, w następstwie których zastępowano
dotychczasowy ustrój monarchiczny ustrojem
republikańskim, sprowadzającym się do konstytucyjnego
nakazu przestrzegania laickości państwa. Oznaczało to
całkowite usunięcie Boga ze sfery politycznej – Jego
detronizację.
Spośród 42 krajów europejskich obecnie ustrój 31 z
nich to republika. 10 państw jest monarchią
konstytucyjną, jednakże faktycznie rządy sprawuje
parlament, a monarcha pełni rolę reprezentacyjną. Jedynie
jeszcze jeden kraj zachował ustrój monarchii absolutnej,
elekcyjnej. Jest to Watykan – stolica Kościoła
katolickiego.
2. Zniszczenie Kościoła katolickiego i ustanowienie
uniwersalnej religii ogólnoświatowej.
Obok działań wprost unicestwiających życie Kościoła,
jeszcze skuteczniejsza była metoda walki z nim, zawarta w
tajnej instrukcji przekazanej członkom Wysokiej Wenty z
1819 r.: to nie ostrego sztyletu powinny lękać się
najbardziej zarówno katolicyzm, jak i monarchia. Ale te
dwa filary porządku społecznego mogą się zawalić wskutek
zepsucia (…). Nie mnóżmy przeto męczenników, lecz
propagujmy wszelkie występki. (…) Sprzyjajcie tedy
zepsuciu serc, a nie będziecie mieli katolików.
Odciągajcie księdza od pracy, od ołtarza i od praktykowania
cnót. Niech czym innym zajmie swoje myśli i
zacznie inaczej spędzać czas. (…) Sprawcie więc, by kler
maszerował pod waszym sztandarem w przeświadczeniu,
że kroczy nadal pod godłem Kluczy Apostolskich.
Efektem tych działań prowadzonych przez instrumenty
polityczne i instytucje państwowe, jak też przez
zmonopolizowane przez ży- domasonerię mass media i
ośrodki kulturotwórcze, w wielu krajach świata życie
Kościoła (wiara) zaczęło stopniowo zanikać, często przy
biernej postawie duchowieństwa.
Inną trucizną wtłaczaną przez żydomasonerię w organizm
Kościoła, były idee gnostycko-kabalistyczne przemycane
przez „piątą kolumnę” początkowo do teologii i do jej
nauczania. Z biegiem czasu opanowały one całe nauczanie
w Kościele, powodując coraz większe zagubienie duchowe
i światopoglądowe wiernych oraz upadek
dyscypliny kościelnej.
W podobny sposób, przy użyciu tych samych środków,
żydomaso- neria skłaniała Kościół katolicki do
dryfowania w kierunku tworzonej przez nią jednej,
ogólnoświatowej religii. Nie sposób zaprzeczyć, że Sobór
Watykański II stworzył klimat sprzyjający przenikaniu
liberalizmu, modernizmu i humanizmu żydomasońskiego
do Kościoła katolickiego. Szczególny niepokój budzą tzw.
spotkania ekumeniczne, idące w kierunku synkretyzmu,
masońskiej religii uniwersalnej, głoszonej przez Lucis
Trust i ONZ. W 1994 r. odbyło się pierwsze Światowe
Zgromadzenie Przedstawicieli Różnych Wyznań na rzecz
Pokoju w Rzymie – centrum Chrześcijaństwa. Czterysta
przedstawicieli rozmaitych wierzeń zanosiło modły i
szeptało magiczne zaklęcia do swych egzotycznych
bóstw. Towarzyszyły temu symbole tęczy i gołębicy z
gałązką oliwną. Wiadomym jest, że Arka Noego, tęcza,
gołębica i gałązka oliwna to symbole masońskie związane
z inicjacją na stopień mistrza. Są one zapowiedzią „końca
drugiego potopu”, który jest przez masonów utożsamiany
z trwającymi dwa tysiące lat rządami Kościoła
Chrystusowego. Wierzą oni, że wkrótce te rządy ustaną,
wyparte przez prawo Nowej Ery – Eiy Wodnika. Siedem
kolorów tęczy odpowiada siedmiu niebom, w które wierzą
gnostycy. Podobne spotkania odbyły się w Bazylei,
Brukseli, Mediolanie, Asyżu, a ostatnio w Krakowie.
Z drugiej strony, należy pamiętać, że Kościół katolicki
wcześniej zdecydowanie potępiał masonerię. Zasadnicze
znaczenie dla jej oceny miała opinia Kościoła: Kościół
Katolicki i masoneria to dwie organizacje, dwa
światopoglądy i dwie wiaty, które się wzajemnie
wyłączają i potępiają. Już papież Grzegorz XVI w swej
pierwszej encyklice Mi- rari vos z 1832 r. określił
masonerię jako ściek nieczysty wszystkich poprzednich
sekt. Przez ponad dwa i pół wieku, które upłynęły od ukazania
się pierwszej antymasońskiej encykliki, papieże
wydali 14 encyklik, w których jednoznacznie potępili
wolnomularstwo. Stanowisko to było podtrzymywane
przeszło 400 razy przez Urząd Nauczycielski Kościoła, a
osoby przynależące do masonerii lub propagujące jej idee
obłożone zostały ekskomuniką.
W dobie obecnego kryzysu wiary, spowodowanego
działaniami ży- domasonerii w Kościele, powyższe
zakazy i sankcje dziś okazują się nieskuteczne. Choć 26
listopada 1983 r. została ogłoszona deklaracja
Kongregacji Doktryny Wiary, która podtrzymała
dotychczasowe stanowisko Kościoła, zakazujące
przynależności do masonerii pod groźbą utraty prawa do
przyjmowania sakramentów świętych, oraz zakazała
biskupom interpretowania tego zakazu na użytek lokalny
{Acta Apostolicae Sedis 76/1984/30nn), zostało to jednak,
tak przez hierarchię, jak przez wielu wiernych, całkowicie
zignorowane.
3. Likwidacja rodziny jako podstawowej komórki
ludzkiej i postaw patriotycznych.
W tych kwestiach żydomasoneria odniosła kolejne
sukcesy, podporządkowując swym poglądom
ustawodawstwo i zapewniając sobie przyzwolenie
społeczne na wprowadzenie ich w życie. Obecnie coraz
częściej, także w środowiskach katolickich, małżeństwo
jest traktowane jako zwykła umowa międzyludzka, z
możliwością uzyskania rozwodu w świetle prawa.
Lansowane są hasła wolności seksualnej, wychowania ku
niej dzieci (tzw. edukacja seksualna), antykoncepcja,
aborcja, eutanazja oraz tolerancja homoseksualizmu i
wszelkich zboczeń.
Pod osłoną ministerstw żydomasoneria tworzy nowe
systemy i programy edukacyjne wychowujące młode
pokolenie tak, by zatraciło ono zupełnie swoje poczucie
narodowe i dotychczasowy system wartości.
W ostatnich dziesiątkach lat w wielu krajach już się
dokonuje zaplanowany przewrót w szkolnictwie. Odtąd
rola szkoły ma polegać nie na kształceniu umysłu, lecz na
przygotowaniu uległych, przystosowanych do Nowego
Światowego Ładu, „poprawnych politycznie” obywateli,
którzy otrzymają minimum wiadomości, a maksimum
indoktrynacji, przekazywanej przy pomocy manipulacji
psychopedagogicznej.
Wymusza się także z łatwością zmiany w systemie
wartości i sposobie życia całych społeczeństw poprzez
propagowanie „mieszanki” kulturowej i cywilizacyjnej, co
stanowi przejaw ukrytej walki z opartą na religii
katolickiej cywilizacją chrześcijańską i jej zasadami.
Wykorzystując techniki inżynierii społecznej, dąży się do
tego, by człowiek pragnął raczej „więcej mieć” niż
„więcej być”, a więc wychowuje się również jakiegoś
nowoczesnego „człowieka ekonomicznego”, będącego
doskonałym materiałem na mało myślącego, ale za to
zdyscyplinowanego obywatela-konsumenta. Wolność
jednostki oraz jej wybory będą kontrolowane poprzez
fakt, że każdy otrzyma numer i jako numer przejdzie
przez edukację, będzie płacił podatki, poddawał się
leczeniu i korzystał z praw emerytalnych i związanych z
pochówkiem.
4. Na gruzach poprzedniej cywilizacji masoneria tworzy
wszechwładny Rząd Światowy.
Po obaleniu monarchii następnym etapem przebudowy
świata jest zniszczenie państw narodowych. Osiąga się to
za pomocą „kontrolowanej dezintegracji ekonomii
świata”. Metoda ta polega na zniszczeniu zdolności
produkcyjnych narodów. Do tego dochodzi lichwiarska
polityka wielkich prywatnych banków, pragnących
stworzyć światowy system kontroli finansowej skupiony
w rękach prywatnych. Będzie mógł on zdominować
system polityczny każdego kraju oraz całą gospodarkę
światową. Chodzi o powstanie monopolu, który by
eliminował wszystkich rywali i zniszczył system
wolnorynkowy. Elita rządząca (powiązana z
żydomasonerią) już zcentralizowała w swych rękach
władzę, uprzednio niszcząc wszelkie ugrupowania i partie
od niej niezależne.
Kolejnym celem żydomasonerii – jeszcze do osiągnięcia
– jest ograniczenie populacji narodów i zawłaszczenia ich
bogactw w imię rzekomego niebezpieczeństwa dla
przetrwania świata. Zmartwienie o „eksplozję
demograficzną” jest bezpośrednio związane z zasadami
formułowanymi przez ideologów Nowego Światowego
Ładu. Warto tu zacytować zdanie Eduarda Postula,
założyciela Klubu Rzymskiego: świat jest chory na raka,
a tym rakiem jest człowiek.
Dlatego problem przeludnienia „ludem ziemi” jest dla
nich priorytetowym do rozwiązania. Jednakże
eksterminacja ludzi na drodze wojny jest zbyt kosztowna.
Nowe możliwości w tym względzie stwarza zastosowanie
nowoczesnych, naukowo technicznych środków do
przeprowadzenia depopulacji. Zaliczyć do nich można
sztuczne ograniczenie płodności, skażenie szczepionek
rtęcią, ujęć wody pitnej litem, niszczenie opieki
zdrowotnej, funduszy emerytalnych i wiele innych
pomysłów stopniowo wprowadzanych w życie.
W roku 1947, tuż po zakończeniu II wojny światowej,
masoneria głosiła, jak będzie wyglądała III wojna
światowa: Przyszła wojna będzie wojną religijną. Taka
wojna nie wywoła rzezi, będzie prowadzona w dużej
mierze przy pomocy broni mentalnej (…). Przyszła wojna
będzie wojną niewidzialną. Dopiero, gdy dany kraj
zauważy, że jego plony uległy zniszczeniu, jego przemysł
jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne są niezdolne do
działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i że tę
wojnę przegrywa.
Pozytywnie myślący umysł nie poddaje się kontroli.
Dlatego ten, kto chce przygotować grunt pod zakulisowe
rządy, musi doprowadzić do wykształcenia u ludzi
umysłu biernego i nastawionego negatywnie do systemu
wartości i moralności chrześcijańskiej. Dążenie do panowania
nad całym światem to idea, która sama siebie
kompromituje, gdy tylko zostaje ujawniona. Ale
ponieważ była skrywana, dążenie to nie napotkało
właściwie na opór. Wydaje się, że masońskie zasady:
destrukcja, materializm i iluzja rządzą dzisiejszym
światem.
W czasie tegorocznej powodzi (2010) poszkodowani
najbardziej byli oburzeni faktem, że nikt ich nie uprzedził
o nadchodzącej klęsce. Ujawniając ciemną i złowrogą
stronę życia publicznego, naszym zamiarem, Drogi
katoliku, nie jest sprawianie Ci dyskomfortu, ale chcemy
Cię ostrzec przed nadchodzącym na świat kataklizmem,
który zburzy na ziemi wszystko to, co warte jest miłości i
zatarasuje drogę zbawienia. Jeszcze jest czas, byś razem z
innymi powstrzymał szaleńców – niewolników
Baphometa – zanim zrealizują swe plany. Spójrz na Matkę
Najświętszą, naszą Królową – Ona zapowiada
zwycięstwo, trumf swego Niepokalanego Serca nad
bestią. Przeczytaj ostatnie rozdziały Apokalipsy, które
mówią o zagładzie wrogów Króla królów i Pana panów.
Ostrzegamy Cię, abyś nie wpadł w ich sidła! Nie pozwól,
by uczynili Cię niewolnikiem zła, ale z wiarą i męstwem
walcz w szeregach Jezusa Króla Polski, a nagrodą niech
Ci będzie udział w zwycięstwie Boga.
Ukażemy Ci teraz, jak została skalana Polska, abyś
wiedział, w co się angażować, by przywrócić jej blask
Bożego Królestwa!
Działalność żydomasonerii w Polsce
Za pierwszą organizację wolnomularską na ziemiach
polskich należy uznać La Confrérie Rouge, która już w
styczniu 1721 r. miała dość dobrze rozbudowaną
strukturę. Od samego początku skupiała ona wyłącznie
szlachtę i arystokrację. Cały wiek XVIII to okres
nieustannego powstawania i rozwiązywania kolejnych lóż
(warsztatów) wolnomular- skich. W roku 1767, na pięć lat
przed pierwszym rozbiorem Polski, została założona
Wielka Loża Polski, na czele której stanął książę Ignacy
Potocki. W szeregach tej organizacji znaleźli się książęta
pierwszych rodów, dygnitarze, ludzie nauki i sztuki,
wojskowi i dyplomaci. Wśród gości obecnych podczas
uroczystości nocy świętojańskiej w 1769 r. znajdujemy
nawet głowę Kościoła katolickiego w Polsce, Prymasa
Gabriela Podoskiego. W szeregach tej organizacji znalazł
się sam król Stanisław August Poniatowski, który przyjął
imię zakonne Salsinatus Eques a Corona vinidicata. Jeśli
byśmy postawili pytanie: Dlaczego utraciliśmy wolność?
Dlaczego Bóg opuścił Polskę i nastąpiły rozbiory? To już
maleńki promień prawdy, zawarty w małej notatce K.M.
Morawskiego wydobywa z głębokiego mroku ukrycia
odpowiedź: Król Stanisław August, brat-różokrzyźowiec
obrządku niemieckiego, praktykujący alchemik-kabalista;
kieruje reorganizacją zrazu przyjaciel
królewski, Moszyński (różokrzyżowiec-kabalista), autor
ciekawego memoriału dla króla o genezie masonerii
światowej z września 1781 r.
Wziąwszy pod uwagę, że w ławach poselskich Sejmu
Czteroletniego wolnomularze stanowili 22% posłów i
19,2% dobranych później deputowanych oraz że
masonami byli niemal wszyscy członkowie Komisji
Edukacji Narodowej na czele z księdzem apostatą Hugo
Kołłątajem, a także przywódcy Targowicy, można
przypuszczać, że masoneria zasadniczo przyczyniła się do
upadku moralnego i duchowego narodu, a w
konsekwencji do rozbiorów Polski. Po utracie niepodległości
przez Polskę masoneria nadal sterowała jej
losami. Jak pisze Jędrzej Giertych: Polska końca XVIII i
całego na ogół XIX wieku – to był kraj w dziedzinie
politycznej sterowany niemal bezkonkurencyjnie przez
masonerię.
Kiedy na Kongresie Wiedeńskim powołane zostaje do
życia miniaturowe Królestwo Polskie, wtedy car
Aleksander I, demonstrujący tendencje liberalne,
wskrzesił w nim Wielki Wschód. Uwielbienie masonów
dla nowego władcy nie trwało długo i przerodziło się
wobec niego w opozycję. Wkrótce też na mocy dekretu
księcia-namiestnika, Józefa Zajączka, dnia 25 września
1821 r. działalność wolnomularstwa (żydomasonerii)
została zawieszona, ale swych wpływów nie utraciła.
Pierwsze ,jaskółki” zwiastujące dążność do reaktywacji
wolnomularstwa w Polsce pojawiły się na progu XX w.
Początek lat niepodległości Polski to okres dość
intensywnego rozwoju wolnomularstwa, ściśle
powiązanego z obozem socjalistycznym. Dzięki pomocy
ze strony masonerii mogło dojść do przewrotu majowego
w 1926 roku, dokonanego przez marszałka Józefa
Piłsudskiego, a w czasie którego polała się obficie polska
krew. Przytoczymy relację o tych wydarzeniach św.
Maksymiliana Kolbe: Dnia 28 maja, gdy tysiące oczu
jeszcze wilżyły łzy, p. Andrzej Strug, przewodniczący łoży
masońskiej, tak w przemowie do zebranych masonów
głosił: „ I oto przyszły przełomowe dni majowe. Dzięki
zwycięstwu Wielkiego Człowieka rozpoczynamy nowe
dzieje zwycięstwa uczciwości. (…) Komendant zrobił
swoje – teraz na nas kolej. (…) Jeśli cały demokratyczny
obóz ulegnie nakazom chwili, będzie niezadługo
triumfować w Polsce zwycięstwo moralności – my zaś w
spokoju i godności będziemy rządzili Nową Polską.
Dodać trzeba, że na tym samym posiedzeniu masoni
uchwalili rezolucję następującej treści: Krew przelana na
ulicach Warszawy w dniach 12-14 maja nie może spłynąć
bezpłodnie. Cały naród pragnie, by z jej posiewu wyrosło
odrodzenie, nowa potęga moralna (…).
Warto pamiętać, że Andrzej Strug, mason 33. stopnia
wtajemniczenia, wielki mistrz masonerii polskiej, w
swojej książce Wyspa zapomniana ocenia chrześcijaństwo
jako coś antyludzkiego, coś, co zniewala, niszczy, wpędza
w szaleństwo. Uznając bezsens chrześcijaństwa i
domagając się jego zanegowania i odrzucenia, proponuje
nową religię, w centrum której stawia człowieka,
odrzucającego wszelkie moralne pęta, gloryfikującego
siłę i przemoc, człowieka pana i prawodawcę – nowego
boga. Dalszy wpływ żydomasonerii na losy Polski
obrazuje fakt, że w latach 1926-1939 na siedemnastu
premierów, trzynastu było masonami, a wielu ministrami
i dyrektorami departamentów. Jednym z efektów tej
„Nowej Polski”, rządzonej przez masonów, było odarcie
godła Polski z krzyża i umieszczenie na skrzydłach orła
pięcioramiennych gwiazdek – pentagramu Baphometa.
W Polsce powojennej, za sprawą szerzonej
„uczciwości” i „moralności” przez kabalistę Andrzeja
Struga i jego kompanów, gwałtownie rozwija się magia
seksualna (prostytucja), przemysł aborcyjny i wszelkie
praktyki okultystyczne. Niestety to wszystko,
wspomagane przez frankistów i pozostałe sekty
żydowskie, znalazło duży popyt w społeczeństwie
polskim. Niemniej na tym tle, począwszy od czerwca
1937 r., nastąpiło w Polsce znaczne nasilenie kampanii
antymasoń- skiej. Efektem działań obronnych środowisk
katolickich, związanych z obozem narodowym, na forum
parlamentu i w mediach, był Dekret Prezydenta
Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 22 listopada 1938 r. o
rozwiązaniu zrzeszeń wolnomularskich, w tym B’nai
b’rith. Jednakże organ francuskich wolnomularzy
informował, iż mimo oficjalnego zakazu działalności
wolnomularskiej w 1938 r. praca lóż toczyła się nadal.
Podczas okupacji Rada Najwyższa i Wielka Loża zostały
uśpione, ale niektóre loże pracowały nieprzerwanie.
Po wojnie wielu wolnomularzy znalazło się w nowych
strukturach władzy, aktywnie włączając się w budowę
nowego systemu totalitaryzmu sowieckiego. Łukasz
Kamiński wskazał w swoich wyliczeniach, że spośród
pozostałych w kraju „braci” (masonów) aż 40,5% zajęło
wysokie stanowiska w administracji państwowej PRL-u
(dyrektorzy departamentów, posłowie, a nawet
ministrowie), 32,1 % zostało wykładowcami wyższych
uczelni, 9,5% objęło wysokie stanowiska w
spółdzielczości.
W pierwszych latach powojennych, mimo sugestii ze
strony Bolesława Bieruta lub jego najbliższego otoczenia
zmierzającej do odbudowy loży masońskiej, w Polsce nie
doszło do zrealizowania tego zamierzenia.
Kolejną próbę bez powodzenia podjął w 1962 r. wielki
mistrz Wielkiego Wschodu Francji Jacques Mitterand
podczas swojej wizyty w Warszawie. Tymczasem
konspiracyjna loża wolnomularska istniała tu już od 12
lutego 1961 r., kiedy to ośmiu adeptów dokonało
rytualnego „obudzenia” przedwojennego Kopernika. W
tydzień później nastąpiły pierwsze inicjacje, przyjęto
wtedy m.in. prezesa Klubu Krzywego Koła, późniejszego
wielkiego mistrza, Jana Józefa Lipskiego, kreowanego
swego czasu w mediach na jednego z największych
autorytetów „moralnych” w Polsce. Prof. Janusz
Maciejewski podkreślał bardzo mocno, że z punktu
widzenia masońskiej regularności istniała w Polsce w latach
1961-89 masoneria – i to także jako część masonerii
światowej.
Począwszy już od roku 1976, kiedy to trzech „braci”
sygnowało Apel do społeczeństwa i władz PRL, placówka
warszawska w swych działaniach nie stroniła od
nieoficjalnego udziału w życiu politycznym kraju. To z
tych środowisk wychodziło poparcie dla współzałożonego
przez „braci” Komitetu Obrony Robotników (KOR), a
później także dla tzw. ekspertów Solidarności.
Współdziałanie KOR-u ze Znakiem podczas tworzenia
„Solidarności” pozwalało na wprowadzenie tam
namaszczonych przez żydomasonerię osób, mających
wpływ na kształt późniejszych wydarzeń. Już pod koniec
1989 r. ustępujący wielki mistrz Wielkiego Wschodu,
Włoch Armando Corona, powiedział: W Polsce nasi
bracia są liczni, bardzo aktywni i odegrali bardzo ważną
rolę w przyspieszaniu procesów liberalizacji.
Po ustaleniach w Magdalence masoneria w Polsce
mogła już wyjść z ukiycia i podjąć legalną działalność.
Oficjalna ceremonia przebudzenia loży (wzmożenia
działalności) miała miejsce 27 grudnia 1991 r., w święto
Jana Ewangelisty. Przy udziale przedstawicieli masonerii
włoskiej dokonano wtedy rytualnego obudzenia Wielkiej
Loży Narodowej Polski. Rejestracja sądowa tej loży
masońskiej miała miejsce 22 lutego 1993 r., a 18
października 1993 r. powołano do istnienia Polską Radę
Najwyższą 33. i Ostatniego Stopnia Rytu Szkockiego
Dawnego i Uznanego.
W lipcu 1993 r. powstała w Warszawie pierwsza polska
loża Międzynarodowego Zakonu Masońskiego Obrządku
mieszanego Le Droit Humain o nazwie „Piotr i Maria
Curie”. Pierwotnie wchodziła ona w skład Francuskiej
Federacji tego systemu. Dnia 27 kwietnia 1998 r.
powstała Polska Jurysdykcja, która została zarejestrowana
sądownie. Na czele nowo powstałej struktury, jako jej
pierwszy Prezydent, stanął wybrany w wolnych wyborach
Cezary Leżeński. Starał się on m.in. jako Kanclerz
Międzynarodowej Kapituły „Orderu Uśmiechu” stworzyć
w Rabce masońskie centrum dla Europy Środkowej
„opieki św. Mikołaja” nad dziećmi.
Według danych sprzed kilku lat w Polsce pion regularny
reprezentowała licząca kilkaset członków Wielka Loża
Narodowa Polski, na czele której stoi Ryszard Siciński.
W obediencji tej aktualnie jest siedem lóż: Kopernik w
Warszawie, Łukasiński w Warszawie, Przesąd
Zwyciężony w Krakowie, La France w Warszawie,
Świątynia Hymnu Jedności w Poznaniu, Eugenia pod
Ukoronowanym Lwem w Gdańsku, Pod Szczęśliwą
Gwiazdą w Warszawie. Wielki Wschód Polski liczy także
kilkaset członków zrzeszonych w lożach: Wolność Przywrócona
w Warszawie, Nadzieja w Warszawie, Europa w
Warszawie, Trzech Braci w Warszawie, połączonych
lożach Tolerancja w Mikołowie i Jedność w Katowicach
oraz najmłodszej z nich loży Marcinkowski w Poznaniu.
Natomiast wolnomularstwo żeńskie reprezentuje
działająca w Warszawie loża Prometea, związana z
Grandę Loge Fe- minine de France. Pierwszą Czcigodną
tego warsztatu była zamieszkała na stałe we Francji
„siostra” (masonka) Ewa Jaśkiewicz.
Jako ostatnia, dnia 9 września 2007 r., po
siedemdziesięciu latach wygnania, triumfalnie powróciła
do Polski B’nai b’rith, witana wier- nopoddańczą
przemową Podsekretarza Stanu w Biurze Prezydenta,
Ewy Jończyk-Ziomeckiej, „eksperta od mowy
nienawiści”. Podczas otwarcia loży B’nai b’rith o nazwie
„Polin” (w języku hebrajskim Polska) obecni byli
ambasadorowie USA i Izraela, i kilka innych ważnych
osobistości. Wiceprezydent B’nai b’rith, Dan Mariaschin,
w swym przemówieniu zaznaczył, że uwzględniając fakt
przynależności Polski do Unii Europejskiej i odradzania
się życia żydowskiego, nasza loża może działać jako
ważny uczestnik w szerokiej gamie zagadnień, którymi
zajmuje się B ‚nai b ‚rith oraz szerszymi planami
żydowskimi.
O jakie to plany i zagadnienia chodzi żydom z B’nai
b’rith? Wszystko stało się jasne już podczas pierwszego
spotkania: Chodzi o restytucję mienia żydowskiego (ok.
70 mld dolarów) oraz o rozwiązanie kwestii Radia Maryja
i Telewizji Trwam, a być może, w ramach szerszych planów
żydostwa chodzi także o wznowienie pomysłu na
Judeopolonię.
Od konfrontacji do przyjaźni
Zanim przeczytasz te dwa ostatnie, najsmutniejsze
rozdziały, abyś nie stracił wiary i miłości do Kościoła,
chcemy Ci uświadomić, Drogi katoliku, podstawową
prawdę wiary. Kościół w 99, 999 % to Bóg, działający w
nim w Trzech Osobach Trójcy Świętej. My, jako Lud
Boży, w skład którego wchodzą jego pasterze, to znikoma
domieszka do zasług i cierpień Jezusa, naszego Króla.
Dlatego Kościół jest i pozostanie święty i niezwyciężony
pomimo zdrady wielu jego dzieci. W Kościele czci się
nie ludzi, a tym bardziej nie wzniosłe budowle (kościoły),
ale Tego, który Cię stworzył, zbawił, i który czeka na
Ciebie z wyciągniętymi ramionami.
Przepaść między Kościołem katolickim a
żydomasonerią ujawniła się – w warstwie ideowej – już w
pierwszej połowie XVIII w. Od tej pory ży- domasoneria
i podległe jej organizacje w niszczeniu Kościoła i
narodów chrześcijańskich stosowały najbardziej brutalną i
bestialską przemoc. Jednakże te okrutne metody walki
okazały się w sumie mało skuteczne.
W drugiej połowie XX w. żydomasoneria, jak to już
ukazaliśmy, zmieniła swą taktykę i rozpoczęła akcję
zbliżenia się do swych dawnych przeciwników. Niestety,
nie wyrzekła się ani swej kabalistycznej wiary, ani swych
celów, lecz wręcz przeciwnie, przenikając do środowiska
Kościoła katolickiego, usiłowała przeciągnąć na swoją
stronę tak jego pasterzy, jak i wiernych. Katolicy,
przechodząc na pozycje masońskie, nie występowali
jednak z Kościoła i nie okazywali mu swej wrogości, ale
szerząc liberalne poglądy na uczelniach, w seminariach
oraz działając w polityce i w mass mediach, stopniowo
zatruwali „źródło wody żywej”.
Katolicyzm liberalny jest jeszcze bardziej niebezpieczny
niż komunizm; jest on w rzeczy samej „piątą kolumną”
żydomasonerii w samym łonie Kościoła. Już w drugiej
połowie XIX w. Pius IX twierdził, iż znacznie łatwiej jest
wykryć i pokonać jawnego nieprzyjaciela niż
zamaskowanego masona, jakim w rzeczywistości jest
katolik liberalny. W Liście Apostolskim z 6 marca 1873 r.
skierowanym do koła św. Ambrożego w Mediolanie
papież wyjaśnia, dlaczego tak bardzo trzeba mieć się na
baczności przed katolikami-demokratami, przesiąkniętymi
modernistycznymi poglądami: Ci ludzie są
bardziej niebezpieczni i bardziej zgubni niż zdeklarowani
wrogowie, gdyż niepostrzeżenie i z niezwykłą
konsekwencją postępują w swoich zamiarach. W
rzeczywistości, trzymając się na granicy potępionych
błędów, zachowują zewnętrzne pozory nieskazitelnej
doktryny, a tym samym zjednują sobie nieroztropnych
zwolenników pojednania (z masonerią) i zwodzą
uczciwych ludzi, którzy, gdyby nie to, niezawodnie
sprzeciwiliby się jawnym błędom.
Święty papież Pius X (1835-1914) potępił
katolików-liberałów, demokratów chrześcijańskich,
modernistów, uznając ich za najbardziej niebezpieczną
klikę (…) usiłującą przywieść Kościół do ich sposobu
myślenia. Poprzez przebiegłość i zakłamanie tego
perfidnego liberalnego katolicyzmu, który z trudem
utrzymując się na granicy potępionego błędu, usiłuje
zachowywać pozory systemu przestrzegającego
najczystszej doktryny (…). Ksiądz ma za zadanie wykiyć
ich przewrotne knowania. Liberalni katolicy są wilkami
odzianymi w owcze skóry. Będą was nazywali papistami,
klerykałami, nieprzejednanymi wstecznikami; miejcie to
sobie za honor! (Obecnie liberałowie traktują katolików
walczących w obronie wiary jako sektę lub oskarżają o
działania poza Kościołem – miejcie to sobie za honor!).
Następnie w encyklice Pascendi, ogłoszonej 8 września
1907 r. papież donosi, iż wrogowie dotarli do samego
serca Kościoła, a wrogowie ci tym większym napawają
strachem im bardziej się ukrywają. (…) Mówimy tu o
znacznej liczbie księży (…). Oni to od środka knują
zniszczenie Kościoła. Niebezpieczeństwo tkwi dziś
niejako w samym łonie, w samych żyłach Kościoła (…),
oni (moderniści) nie ugodzili w gałązki, lecz w sam
korzeń, to znaczy w Wiarę. (Obecnie te słowa dotyczą nie
tylko księży, ale i biskupów).
Porozumienie między żydomasonami i
katolikami-liberałami umożliwiło wprowadzenie „konia
trojańskiego” do Kościoła Chrystusowego. Pierwsze
przejawy tych nowych dążeń sięgają 1920 r. Jezuita
niemiecki P. Gruber miał wówczas styczność z wysokimi
dygnitarzami masonerii. W ten sposób rozpoczęta została,
ze strony katolickiej, potajemna kampania zbliżania. We
Francji to samo dzieło „pojednania” przedsięwziął ojciec
Berteloot, także jezuita. Działania zmierzające do
zbliżenia masonerii i Kościoła katolickiego za pontyfikatu
Piusa XII pozostawały jednak nadal w stanie ukrytym.
Co prawda ogień wyraźnie wzniecał się pod popiołem,
jednakże moderniści zdawali sobie sprawę z tego, że ich
wysiłki nie mają szans powodzenia, dopóki żyje Pius XII.
Wraz z wyborem Jana XXIII nastąpiła jak gdyby
eksplozja wzajemnych relacji. Wyraźnie odnosiło się
wrażenie, iż chodzi o międzynarodową, metodycznie
dowodzoną kampanię. W okresie poprzedzającym Sobór
Watykański II (1962-1965), a zwłaszcza w czasie jego
obrad, masoneria wciągnęła w swe szeregi
najważniejszych biskupów i kardynałów pracujących w
Watykanie. Wynika to z listy zawierającej 124 nazwiska
masonów-purpuratów, a ogłoszonej wkrótce po Soborze
Watykańskim II w prasie włoskiej na podstawie Masonie
Register ofltaly (Rejestr Masonów Włoskich). Rejestr ten
nie był kwestionowany przez osoby wymienione na jego
listach. Z nich wynika, że większość dygnitarzy Kościoła
katolickiego wstąpiła do masonerii w latach 1956-1960, a
więc w przededniu Soboru Watykańskiego II. Stąd
pewna część ojców soborowych to masoni, działający
niewątpliwie na soborze według konkretnych wskazówek
lóż, do których przynależeli.
Oto tylko niektóre nazwiska spośród 124 wymienionych
na liście: Ablondi Alberto, bp Livorno; Abrech Pio, bp,
członek Świetej Kongregacji Biskupów; Bea Augustyn,
kard., Sekretarz Stanu za Jana XXIII i Pawła VI; Baggio
Sebastiano, kard., Prefekt Świętej Kongregacji Biskupów;
Baldassarri S., bp Rawenny; Biffi F., Rektor
Uniwersytetu
Papieskiego; Bonicelli G., bp Albano; Bovone A., abp
Świętego Offi- cium; Bugnini A., abp, reformator liturgii;
Casaroli A., kard., v-ce dziekan kolegium kardynalskiego;
Dadagio L., abp Lero; D’Antonio E., abp Trivento; Del
Monte A., bp Novary; llari A., opat; Lienart A., kard.;
Mensa A., abp Vercelli; Pappalardo S., kard., abp
Palermo; Pellegri- no M., kard., abp Turynu; Poletti U.,
kard.; Schierano M., bp Włoskich Sił Zbrojnych; Sensi
M., bp Sardi; Suenes L., kard.; Villot J., kard.; Zanini L.,
nuncjusz itd.
Wielki Mistrz Najwyższej Rady Lóż Masońskich w
Meksyku, Carlos Vazquez Rangel, w wywiadzie
prasowym zamieszczonym w czasopiśmie „Procesjo”
oświadczył, że w Watykanie pracują aż trzy loże
masońskie rytu szkockiego, co potwierdziło katolickie
czasopismo „The Athanasian”, numer z 1 czerwca 1993 r.
Nadto przypomnijmy, że podana powyżej lista masonów
w Watykanie odnosi się do okresu, w którym jeszcze
obowiązywał poprzedni Kodeks Prawa Kanonicznego,
kategorycznie zabraniający przynależności do masonerii
wszystkim katolikom pod karą ekskomuniki.
W czasie obrad Soboru Watykańskiego II masoneria
miała zatem możliwości wpływania na redakcję
dokumentów soborowych, a także na reformę liturgii.
Podczas soboru papież Jan XXIII bardzo serdecznie
dialogował z anglikańskim Prymasem Geoffrey F.
Fisherem, chociaż tenże był wybitnym masonem, a
znaczna część duchowieństwa anglikańskiego
przynależała i nadal przynależy do masonerii. Wyjątkowo
serdeczna przyjaźń łączyła również papieża Jana XXIII z
wybitnym masonem najwyższego stopnia, baronem
Marsaudon, co niewątpliwie przyczyniło się do zbliżenia i
współpracy Kościoła z masonerią.
Według ks. jezuity Michela Riquet’a po Soborze
Watykańskim II nastąpiła nowa era stosunków między
Kościołem i masonerią, którą nazwał „przejściem od
wyklęcia do dialogu”. Wielki Mistrz Masonerii Dupuy
potwierdził, że Sobór Watykański II otworzył w sposób
znaczący Kościół na świat. Wyjawił, iż odbył spotkanie
sprawozdawcze, więcej niż serdeczne z Janem XXIII, i że
Jan XXIII i Sobór Watykański II nadali niesłychany
impuls do pracy nad poprawą i znacznym ociepleniem
stosunków między Kościołem a masonerią. W latach 60. i
70.
ten krąg „dialogujących” rozszerzył się i umożliwiał
masonerii coraz większe przenikanie jej idei i osób do
struktur katolickiego Kościoła.
Najbardziej spektakularny rezultat infiltracji „piątej
kolumny” wnętrza Kościoła, miał miejsce 16 lipca 1974 r.
Chodziło o skromny dokument, opublikowany przez kard.
Jana Króla, arcybiskupa Filadelfii i przewodniczącego
Konferencji Episkopatu Ameryki Północnej. Zawierał on
m.in. takie punkty: 4. Zakaz przynależności do masonerii
zostaje ograniczony do samych członków duchowieństwa
i instytutów świeckich; 5. z tego wynika, że ekskomunika
już więcej nie jest zalecana. Pociągnęło to za sobą groźne
następstwa.
Wkrótce Konferencja Episkopatu Brazylii 12 marca
1975 r. oświadczyła: Wydaje się, iż można udzielić
kredytu zaufania tym, którzy od dawna należeli do
masonerii, a obecnie zaczęli spontanicznie ubiegać się
0 dopuszczenie do sakramentów. Jeszcze tego samego roku
kard. Bran- dao Vilela przyjął zaproszenie odprawienia
Mszy Bożonarodzeniowej dla loży Liberdade z San
Salvador de Bahia, a w tym samym miesiącu przyjął
wysokie odznaczenie masońskie. Podobnie postąpił w
1976 r. kardynał Paulo Evaristo Arns, arcybiskup Rio de
Janeiro. Natomiast Konferencja Episkopatu w Santo
Domingo w swej nocie z dnia 29 stycznia 1976 r.
skierowanej do duchowieństwa stwierdziła, że nie istnieje
żadna sprzeczność, gdy ktoś jest katolikiem praktykującym
(…) i jednocześnie członkiem stowarzyszenia masońskiego
bądź innego tego rodzaju…
W 1969 r. kard. Johann Willebrand, Przewodniczący
Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan, podczas audiencji
udzielonej członkom masońskiej organizacji Zakonu de
Molaya, wyraził wdzięczność i zadowolenie, iż
członkostwo w Zakonie łączy katolików, protestantów
1 żydów we współpracy dla dobra ludzkości.
Choć nowy Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku w
kanonie 1374 stwierdza: Każdy kto jest członkiem
stowarzyszenia spiskującego przeciw Kościołowi, słusznie
podlega karze, to należy zaznaczyć, że powyższy tekst
znacznie różni się od kanonu 2335 Kodeksu z 1917 r. W
nowym surowość kary została wyraźnie złagodzona, wraz
ze zniesieniem ekskomuniki, która wcześniej była
nakładana ipso facto na każdego, ktokolwiek zapisywał
się do masońskiej sekty. Ponadto słowo „masoneria” nie
zostało nawet wspomniane! Wszystko to dowodzi, iż
potępienia z lat 80. były czysto słowne i że żadne
potępienie de facto nie miało miejsca. W rezultacie
niemal wszyscy biskupi, którzy w latach 60. i 70. byli
zaangażowani w dialog z masonerią, zostali w latach 80.
nominowani na kardynałów, a ci z kolei, którzy już wtedy
byli kardynałami, dalej nimi pozostali, sprawując bez
przeszkód swoje funkcje; nie podlegając żadnym
postępowaniom obciążającym!
Taktyka Szatana i jego sojuszników zawsze polegała na
mieszaniu fałszu z prawdą, kąkolu z ziarnem; dokładnie
tak samo postępuje żydomasoneria, która obecnie
przeniknęła aż do szczytów Kościoła i działa w nim w
charakterze „piątej kolumny”. Wiemy też, że jeśli ona
zostaje odkryta, masoneria pobudza „trzecią siłę”, która
pod pozorem łagodzenia, miłości, pokoju i przebaczenia
stara się nie dopuścić do jej usunięcia.
Przymykanie oczu na fakt infiltracji żydomasońskiej
Kościoła z pewnością nie jest rzeczą rozsądną, gdyż
Kościół nie broniony, jest Kościołem zdradzonym, a
takim wydaje się być Kościół posoborowy. Dlatego Paweł
VI mówił o samozagładzie Kościoła i o szatańskim dymie
wnikającym do wnętrza Kościoła Bożego. Mając na
uwadze rzeczywistość, w jakiej przyszło nam żyć,
musimy dbać o to, aby nie ulec zwiedzeniu, by nie
pomylić pola walki i sztandaru, aby czasem, będąc
przekonani, że walczymy pod sztandarem Chrystusa, nie
okazało się, że w rzeczywistości walczymy z Bogiem w
szeregach Lucyfera.
Kąkol rodzi jeszcze więcej kąkolu
W czterdzieści lat po Soborze Watykańskim II katolicy
coraz jaśniej zdają sobie sprawę, że Kościół – Łódź
Piotrowa wpłynęła na obce morza, burzliwe i ciemne, nad
którymi nie wznosi się słońce wiary. Proces infiltracji
masońskiej Kościoła na przestrzeni minionych lat stale się
pogłębia, zarówno w sferze obyczajów, jak też
intelektualnej i duchowej. Wystarczy porównać dzisiejsze
postępowanie katolików, ich przyzwolenie na każde zło
moralne, na ordynarne słownictwo, na brak szacunku dla
sakramentów świętych, dla krzyża i innych treści religijnych,
z tym, które charakteryzowało ich postępowanie
jeszcze w latach 70. i 80., a zobaczymy ogromną różnicę.
Ostateczne zwycięstwo żydo- masonerii nad naszą wiarą i
nad nami, niesione dziś nie na bagnetach, ale
„obiektywem i piórem”, zdaje się być bliskie. Tej sytuacji
tragizmu dodaje fakt, że wielu pasterzy Kościoła zamiast
bronić owiec, razem z przywódcami z żydomasonerii
gnają je na pastwiska Asmodeusza.
Zdrada Jezusa Króla i Jego Kościoła szerzy się pośród
najwyższej hierarchii. Ks. Gabriel Amorth, egzorcysta
Watykanu i diecezji rzymskiej, przewodniczący
Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów, w
kwietniu 2010 r. podał do publicznej wiadomości, że w
Stolicy Świętej działa sekta satanistów, do której należą
księża, biskupi oraz kardynałowie. We wrześniu tego
samego roku dodał, że Watykan od dawna jest
infiltrowany przez satanizm, czego przejawem są
kardynałowie, którzy nie wierzą w Jezusa i biskupi, którzy
są powiązani z Demonem.
W szeregach hierarchii Kościoła katolickiego znalazło
się podstępem wielu żydomasonów, którzy są opętani
ideologią gnostycko-ka- balistyczną, charakteryzującą się
nie tyle niewiarą w złego ducha, co przypisującą mu
ontologiczne dobro i boskość. Działają oni nie tylko w
Watykanie, ale we wszystkich episkopatach, a im dalej od
Rzymu, tym sytuacja może bardziej się pogarszać.
Dotyczy to także Polski, a ponieważ jest to temat
wstydliwy, na ogół się o nim milczy. Dlatego chcemy
wyrazić wdzięczność ks. prof. Czesławowi Bartnikowi,
który w sposób szczery i lakoniczny stwierdza: Niektórzy
biskupi i niektóre instytucje katolickie korzystają na
potęgę z pieniędzy masońskich. Większość stanowisk i
godności kościelnych dla duchownych jest za pieniądze: z
góry albo z dołu. Najwyższe z nich są niemal zarezerwowane
tylko dla związanych z Narodem wybranym.
Znane są też Polakom nazwiska tych
purpuratów-rabinów, którzy szerzą destrukcję wśród
wierzących, a zwłaszcza z ogromną przewrotnością
zwalczają działania podejmowane głównie przez
świeckich na rzecz uznania Pana Jezusa Królem Polski.
Tym biskupom wtórują różne „autorytety moralne”
ustanowione już za czasów masona A. Struga oraz liczni
duchowni, mający nieraz wielki wpływ na kształtowanie
świadomości, zwłaszcza ludzi młodych. Ograniczymy się
tylko do wskazania przykładu ks. prof. Mieczysława
Malińskiego, wieloletniego opiekuna młodzieży
akademickiej, bo postać ta jest egzemplarną ilustracją
obecności „konia trojańskiego” w Kościele w Polsce.
Pomijając już fakt, że ks. Maliński został ogłoszony
tajnym współpracownikiem bezpieki, chcemy odnieść się
do jego stwierdzeń gnostyckich i kabalistycznych,
zawartych w książce mój alfabet, wydanej dzięki dotacji
celowej Ministra Kultury w 2004 r. Wyłuszcza on w niej
gnostycką naukę o Jezusie: To nie znaczy, że Jezus ma
wszystkie przymioty Boga-Absolutu. Wtedy byłby jakimś
monstrum, nie człowiekiem. A więc Jezus nie jest
wszechmocny, ani wszechwiedzący, ani wszechobecny.
Nie jest absolutnym pięknem, miłosierdziem
najwyższym, najwspanialszym, mądrością najgłębszą,
dobrem nieskończonym, wolnością wszechogarniającą.
Owszem, On uczestniczy w tych doskonałościach Boga,
ale na miarę człowieczą. Jest najwspanialszym
człowiekiem świata, jest uczestnikiem pełnym Bożej
natury.
Jezus przyszedł na świat, jak to sam powiedział: Aby
świadectwo dać prawdzie. Nie ma tu mowy o
odkupywaniu nas od grzechu przez Jego mękę i śmierć
jako zapłacie sprawiedliwości Boga za nasze grzechy. To
myślenie jest odwołaniem się do Starego Testamentu (…).
Pan Bóg nie potrzebuje ofiary męki i śmierci Jezusa, aby
nam grzechy nasze przebaczyć. On potrafi nam je
wybaczyć, bo jest nieskończenie miłosierny, kocha nas
jako swoje dzieci, niezależnie jakie byłyby nasze grzechy.
A nieco dalej głosi kabalistyczną, tajną naukę o szatanie:
A co z szatanami? Przecież tak jak ludzie są stworzeni
przez Boga. Jest więc w nich Boża iskra, iskra wolnej
woli, mądrości i dobra. Oni nie są bezwzględną negacją.
Gdyby Bóg chciał, w każdej chwili przestaliby istnieć, a
jednak podtrzymuje ich w istnieniu. (…) To oczywiście
nie będzie tak, że przyjdzie jakiś moment i nagle
potępieni ludzie i szatani znajdą się w niebie. To proces,
który już teraz się w nich dokonuje. Są to prawdziwe
rekolekcje piekielne. I myślę, że już są tacy nawróceni
szatani, którzy przeszli przez swoisty piekielny czyściec i
są zbawieni. Są tu wyłożone demoniczne zasady nowej
religii New Age, w której nie ma potrzeby uzyskiwania
przebaczenia na drodze sakramentalnej spowiedzi i w
ogóle przyjmowania jakichkolwiek sakramentów, bo jeśli
Jezus jest tylko człowiekiem, to Jego sakramenty są
zabobonną praktyką. Według zasad tej nowej religii –
promowanej przez ks. Malińskiego – wszyscy zasługują na
zbawienie, niezależnie od swego postępowania, a w
sefirotycznym niebie, tak jak teraz na ziemi, w jednej
wspólnocie będą katolicy, czarnoksiężnicy, masoni i
oczywiście szatani!
Tragiczną rzeczą jest, wobec tych i podobnych herezji,
milczenie naszych pasterzy, którzy z obowiązku powinni
czuwać, aby przeciwnik nie zatruł „źródła wody żywej”.
Ponieważ milczą, zło nieposkromione staje się złem
dozwolonym i bezkarnie głoszonym na uczelniach katolickich
i w seminariach. Żydomasoneria, aby osiągnąć
swój ostateczny cel, stara się zniszczyć społeczność
chrześcijańską przez intelektualne i moralne psucie
młodzieży, poczynając od najmłodszych dzieci. Z jednej
strony wpaja się im gnostycko-kabalistyczne przekonania
(tajną wiedzę) zawartą w bajkach, grach, powieściach,
filmach i w całej „owsiakowej” pop-kulturze, z drugiej
strony poprzez systematyczne psucie obyczajów i uczenie
niemoralności, chce się ich spętać i zniewolonych
przyprowadzić do tronu Baphometa. Żydomasonerii
szczególnie zależy na rozwinięciu swej działalności i
psuciu poglądów w seminariach, bo jest świadoma, iż
pewnego dnia młodzi seminarzyści zostaną księżmi,
biskupami, kardynałami, będą kierować i zarządzać
Kościołem. Doszło już nawet do tego, że w niektórych
seminariach – jak stwierdza ks. prof. Czesław Bartnik –
klerykom wolno czytać z czasopism tylko „Gazetę
Wyborczą”. Cóż, pokrewieństwo poglądów i krwi
niektórych biskupów z jej naczelnym jest oczywiste.
Co mają zrobić owce przywykłe do słuchania swych
pasterzy i podążania za nimi, kiedy przyszły takie czasy,
że pośród pasterzy pojawiły się wilki? Należy podążać za
głosem Chrystusa i za tymi biskupami i kapłanami, którzy
pragną Jego Królestwa i Jego Chwały. Dlatego bacznie
śledźmy poczynania naszych pasterzy, a szczególnie
dążenie ich do zaprowadzenia panowania Pana Jezusa na
polskiej ziemi, a znajdziemy odpowiedź. Trucizna z
„zatrutego źródła” zmieszana została z „Wodą Żywą”,
płynie w żyłach Kościoła i nie ma ludzkiego sposobu, aby
temu zapobiec. Jest jednak ratunek w samym Bogu i On
sam daje pouczenie, jak możemy zwyciężyć
apokaliptyczną bestię. Wystarczy uznać Pana Jezusa
Królem Polski, a On zgładzi ją tchnieniem ust swoich i
swym przyjściem wniwecz obróci całe jej zwycięstwo
(por. 2Tes 2,8). Amen!
Bibliografia:
Baer Randall N., W matni NewAge, Wydawnictwo Henna,
1996.
ks. Bartnik Czesław Stanisław, Dni anioła siódmego,
Wydawnictwo Polwen, 2003.
Bradley Michael, Tajne stowarzyszenia, Wydawnictwo
Elipsa, Warszawa 2005.
Encyklopedia białych plam, Polskie Wydawnictwo
Encyklopedyczne s.c., Radom 2002.
ks. bp Dillon Jerzy F., Masoneria zdemaskowana,
Wydawnictwo Ostoja, 2001.
Epiphanius, Ubyta strona dziejów. Wydawnictwo Antyk –
Marcin Dybowski, 2008.
Fisher Paul A., Szatan jest ich bogiem. Encykliki
papieskie i wolnomularstwo, Wydawnictwo Wers, 1995.
Giertych Jędrzej, Tragizm losów Polski, DW „Ostoja”,
Krzeszowice 2006.
Kah Gary H., Globalna okupacja, cop. 1991 I luntington
1 louse Publishers.
Krajski Stanisław, Masoneria Polska 1993,
Wydawnictwo Św. Tomasza z Akwinu, 1993.
Kucharczyk Grzegorz, Czerwone karty Kościoła,
Wydawnictwo. AA s.c.
de Lassus Arnaud, Masoneria, Wydawnictwo Antyk
Marcin Dybowski, 2008.
Still William T., Nowy porządek świata, Wydawnictwo
Wers, 1995.
Pająk Henryk, Bestie końca czasu, Wydawnictwo Retro, 1
.ublin 2001.
Pająk Henryk, Rosja we krwi i nafcie 1905-2005,
Wydawnictwo Retro, Lublin 2007.
Pająk Henryk, Kościół do katakumb, Polska do kasacji.
Wydawnictwo Retro, Lublin 2009.
Poradowski Michał, Kościół od wewnątrz zagrożony.
Wydawnictwo Nortom, 2001.
Sawicki Witold, Organizacje tajne w walce z Kościołem,
Wydawnictwo Wers, Poznań 2000.
o. Suchecki Zbigniew, Kościół a masoneria,
Wydawnictwo Salwator, 2008.
Zwoliński Andrzej, Leksykon współczesnych zagrożeń
duchowych.
Wydawnictwo WAM, Kraków 2009.Książki autorstwa
ks. T. Kiersztyna:
Ostatnia walka, format B5, twarda oprawa, s. 456 – cena
25 zł; Zanim Król powróci, format 11×17, miękka
oprawa, s. 128 – cena 7 zł; Czas Intronizacji, broszurka,
s. 34 – cena 1 zł; Czas Króla, broszurka, s. 64 – cena 2 zł;
Czas Prawdy, broszurka, s. 32 – cena 1 zł.
Książki redagowane przez ks. T. Kiersztyna:
Nabożeństwo Intronizacyjne, format B5, s.80 + płyta CD
z pieśniami – cena 12 zł;
Księga Nadziei, album z poezją K.J. Węgrzyna, format
B5, s. 116 — cena 25 zł.
można nabyć: Biuro Zamówień, tel. 12 285 60 98; 12 266
27 64  lub e-mail: biuro@rozalia.krakow.pl

 

http://www.atopolskawlasnie.com/Opracowania/zatrute_zrodlo_masoneria.pdf

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s